<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698</id><updated>2012-01-07T00:09:34.349+01:00</updated><category term='stażyści'/><category term='reklama'/><category term='praca'/><category term='smacznego'/><category term='prasówka'/><category term='pożytecznie'/><category term='jesień'/><category term='hucpa'/><category term='naocznie'/><category term='dziennikarstwo'/><category term='na ekranie'/><category term='w drodze'/><category term='książki'/><category term='w telewizji'/><category term='ludzie'/><category term='nastroje'/><title type='text'>Ilustrowany Sceptyk Codzienny</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>54</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-6038680748084546258</id><published>2012-01-06T23:25:00.006+01:00</published><updated>2012-01-07T00:08:40.263+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='stażyści'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='praca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='hucpa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziennikarstwo'/><title type='text'>"Dziennikarz". Zawód wymierający a jednak wciąż kusi!</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Na to ogłoszenie w serwisie z ogłoszeniami o pracę natknąłem się przed Bożym Narodzeniem. Choć ważność oferty wygasła, to nieprzemijająca wydaje mi się sama idea. I ileż gorzkiej satysfakcji może z tego czerpać ktoś, kto para się dziennikarstwem zawodowo!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagłówek brzmi: "Zdalne praktyki dziennikarskie".&lt;br /&gt;W serwisie z ofertami pracy już samo to brzmi hucpiarsko. Ale w istocie jest jeszcze śmieszniej niż się spodziewacie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Praktyki są "bezpłatne" - standard, prawda? Współcześnie każdy chce na miesiąc zwabić łosia, który tyra za wizję dobrego wpisu w CV. To tak pospolite, że szkoda byłoby o tym gadać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co trzeba robić? Przez miesiąc, z domu (bo przecież nikt nie chce oglądać na oczy swoich naiwnych wyrobników, a tym bardziej znajdować dla nich biurka i sprzęt) "stażyści" będą przeorywać internet w poszukiwaniu ciekawostek z rynku nieruchomości, przepisywać je własnymi słowami i wklepywać po angielsku na portal.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego akurat z rynku nieruchomości? Bo "zdalne, bezpłatne praktyki" organizuje nie żadna redakcja, a zupełnie niedziennikarski portal nieruchomościowy. To znaczy - z dziennikarstwem łączą go 3 elementy:&lt;br /&gt;- to, że jego strona główna pełna jest "niusików" zerżniętych bez podania źródła (i bez podpisów autora) z najróżniejszych mediów &lt;br /&gt;- pan szef zapewnia: "Pracują dla nas najlepsi eksperci rynkowi, głównie doświadczeni dziennikarze i analitycy"  [a nazwiska? NAZWISKA??]&lt;br /&gt;- bezpłatni zdalni stażyści po miesiącu wklepywania wyczesanych z netu informacji, poza certyfikatem o ich odbyciu wyjdą także z "udoskonalonymi umiejętnościami dziennikarskimi i językowymi" (czytaj - aby coś doskonalić, trzeba to uprzednio mieć).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-yfIVYbTawaU/Twd-lHKWQSI/AAAAAAAABmo/Oqx50MBhTdo/s1600/Schowek01.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 252px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-yfIVYbTawaU/Twd-lHKWQSI/AAAAAAAABmo/Oqx50MBhTdo/s400/Schowek01.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5694659429875990818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-LBkC1apC08I/Twd-ubuUBGI/AAAAAAAABm0/0HztF6-uL0s/s1600/Schowek02.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-LBkC1apC08I/Twd-ubuUBGI/AAAAAAAABm0/0HztF6-uL0s/s400/Schowek02.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5694659590014370914" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Licznik ofert złożonych przez chętnych błyskawicznie ruszył i szybko było to kilkadziesiąt aplikacji. OK, czasy są bardzo trudne, więc rozumiem, że ludzie przede wszystkim skusili się na mglistą i ostentacyjnie niekonkretną opcję "nawiązanie trwałej współpracy, z najlepszymi, od wiosny". To wszystko nic wesołego.&lt;br /&gt;Ale uderzyło mnie, że przecież takich samych kandydatów, do tej samej roboty, udałoby się w obecnej sytuacji rynkowej pozyskać, pisząc uczciwie, że chodzi o mechaniczny research internetu. No - maksymalnie - copywriting.&lt;br /&gt;Ale nie - z jakiegoś powodu portalowi Real Estate Monitor schlebia nazywanie tej amatorki "dziennikarstwem", wyrobników - "praktykantami dziennikarstwa", a korzyści z tego wyzysku - "doskonaleniem umiejętności dziennikarskich".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc jednak są poza branżą ludzie, którym słowo "dziennikarz" imponuje?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS.&lt;br /&gt;Pomyślcie, jak fajnie byłoby przyjmować stażystów do gazety, a potem wydawać im "certyfikaty odbycia praktyk w zakresie inżynierii ruchu drogowego" (po wykonaniu paru telefonów do ZDM czy MZK) albo "zaświadczenia o nabyciu doświadczenia w analizach rynku kapitałowego" (po sporządzeniu tabelki z notowaniami giełdy).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-6038680748084546258?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/6038680748084546258/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2012/01/dziennikarz-zawod-wymierajacy-jednak.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/6038680748084546258'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/6038680748084546258'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2012/01/dziennikarz-zawod-wymierajacy-jednak.html' title='&quot;Dziennikarz&quot;. Zawód wymierający a jednak wciąż kusi!'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-yfIVYbTawaU/Twd-lHKWQSI/AAAAAAAABmo/Oqx50MBhTdo/s72-c/Schowek01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-5418357326106360975</id><published>2011-05-09T18:25:00.006+02:00</published><updated>2011-05-09T18:35:40.238+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasówka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziennikarstwo'/><title type='text'>Amerykanom też marnie idzie z cenzurowaniem sieci</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Przegapione w ubiegłym tygodniu.&lt;br /&gt;Mozilla wciąż opiera się naciskom amerykańskiej administracji rządowej w sprawie...  jednego dodatku (addons) do przeglądarki Firefox. W dodatku chodzi o dodatek stworzony poza Mozillą. O sprawie pisały w ub. tygodniu amerykańskie media, cytując depeszę Associated Press.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Dodatek nazywa się "MafiaaFire'' i pełni rolę przekierowywacza (redirector). Umożliwia on łączenie się ze stroną internetową, która wcześniej (np. pod wpływem nacisków władz) została zmuszona do przenosin na inny serwer i zmiany nazwy. Przeglądarka po prostu sięga do wczesniejszych obrazów strony i ich śladem trafia na aktualny serwer.&lt;br /&gt;Ciężkie działa przeciwko temu anonimowo stworzonemu dodatkowi wytoczył Departamet Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA. A dokładnie jego dział ścigający naruszenia prawa imigracyjnego i handlowego. To on jest obecnie na pierwszej linii frontu walki z piractwem sieciowym.&lt;br /&gt;Mozilla na razie nie wykonała przesłanego jej polecenia zablokowania możliwości instalacji dodatku "MafiaaFire". Jej główny prawnik, Harvey Anderson, na firmowym blogu podał do publicznej wiadomości, że choć Fundacja Mozilla respektuje prawo, to na razie polecenie z Departamentu Bezp. Wewnętrznego nie ma mocy wyroku sądowego. Dodatkowo ze sprawy płynie też - jego zdaniem - konieczność dyskusji nad problemem: kiedy firmy powinny godzić się na wprowadzanie przez rząd cenzury.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-PrKPQcXGRGs/TcgXt9AVgKI/AAAAAAAABjA/X6R3wgMZ-bg/s1600/195763_191207284249341_6351310_n.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 180px; height: 186px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-PrKPQcXGRGs/TcgXt9AVgKI/AAAAAAAABjA/X6R3wgMZ-bg/s400/195763_191207284249341_6351310_n.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5604755814500106402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak się bowiem składa, że wprawdzie administracja USA upatruje w "MafiaaFire" narzędzie do łamania praw autorskich, to z punktu widzenia Mozilli i użytkowników przeglądarki ważna jest sama funkcjonalność tego dodatku, pomagająca odszukać wszelkie strony przerzucane na inne serwery.&lt;br /&gt;Co więcej - forsowany przez rząd USA, i wart wiele milionów dolarów program blokowania stron, uderza także w internautów spoza USA, nawet jeżeli w ich kraju treści zablokowanych stron nie były nielegalne. Z tego punktu widzenia "MafiaaFire" jest dla wielu nie-Amerykanów i przydatna, i legalna zarazem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej w depeszy AP [&lt;a href="http://www.washingtonpost.com/business/department_of_homeland_security_asks_mozilla_to_remove_firefox_tool_mozilla_resists_for_now/2011/05/06/AFJhoCBG_story.html"&gt;link&lt;/a&gt;]&lt;br /&gt;...oraz w polskim artykule o prestiżowym pojedynku intelektualnym między rządem a Mozillą i twórcami "MafiaaFire" [&lt;a href="http://webhosting.pl/Wladze.USA.naciskaja.na.Mozille.chca.ukryc.dowod.nieskutecznosci.systemu.cenzury.Internetu"&gt;link&lt;/a&gt;].&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-5418357326106360975?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/5418357326106360975/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2011/05/amerykanom-tez-marnie-idzie-z.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/5418357326106360975'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/5418357326106360975'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2011/05/amerykanom-tez-marnie-idzie-z.html' title='Amerykanom też marnie idzie z cenzurowaniem sieci'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-PrKPQcXGRGs/TcgXt9AVgKI/AAAAAAAABjA/X6R3wgMZ-bg/s72-c/195763_191207284249341_6351310_n.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-5758326868728222033</id><published>2010-10-26T18:34:00.003+02:00</published><updated>2010-10-26T18:49:13.499+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na ekranie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nastroje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reklama'/><title type='text'>Prywatność, internet, sceptyk codzienny</title><content type='html'>Washington Post przyniósł informację, że administracja Baracka Obamy tworzy specjalny komitet, który ma doradzać prezydentowi w sprawach dotyczących legislacji i regulacji w związku z zagrożeniami dla prywatności w Sieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grupa ma gromadzić przedstawicieli siedmiu resortów i agencji federalnych (m.in. Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Handlu, Sprawiedliwości i Stanu). A powstała w reakcji na lobbing organizacji konsumenckich apelujących o zwiększenie ochrony internautów głównie przed tzw. "social media". Nazwa "Facebook'' nie pada bezpośrednio, bo i oczywiście nie tylko o ten serwis chodzi.&lt;br /&gt;W publikacji Post padają za to nazwy "Amazon", "Google" oraz "Interactive Advertising Bureau" - jako przykłady nadmiernie aktywnych zbieraczy danych, pomocnych w ukierunkowanym na pojedynczego klienta reklamowaniu swej oferty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale i tak duch Zuckerberga unosi się nad całym tym zamieszaniem, przynajmniej dla każdego, kto pamięta złotą myśl, jaką szef Facebooka wyraził w początkach nieprzyjaznego zainteresowania jego firmą: ''W dobie mediów społecznych prywatność to przeżytek''.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zasadzie mógłbym tę krótką notkę spuentować jakimś tryumfalnym banałem, że np. oto konsumenci pokazują co jest a co nie jest przeżytkiem, a nie będzie im tego dekretował jakiś handlarz treścią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale rysunek, jaki dziś zobaczyłem w sieci, każe mi być ostrożnym w wyrażaniu przekonania, że prywatności - my, internauci - nigdy się nie wyrzekniemy i zawsze ją obronimy. Uważam bowiem, że z rysunku tego bije tyle samo sarkazmu, co i zwyczajnej rezygnacji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://pics.blameitonthevoices.com/102010/venn_diagram_-_internet_vs_privacy.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 550px; height: 379px;" src="http://pics.blameitonthevoices.com/102010/venn_diagram_-_internet_vs_privacy.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-5758326868728222033?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/5758326868728222033/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2010/10/prywatnosc-internet-sceptyk-codzienny.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/5758326868728222033'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/5758326868728222033'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2010/10/prywatnosc-internet-sceptyk-codzienny.html' title='Prywatność, internet, sceptyk codzienny'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-3614138408022138632</id><published>2010-02-25T16:25:00.003+01:00</published><updated>2010-02-25T16:28:28.670+01:00</updated><title type='text'>Wojsko i cięcia. A nowoczesność? (Moje zapiski na szybko i na marginesie.</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wysyp materiałów prasowych o zmianach w wojsku.  Często powstają na fali krytykowania każdej oszczędności, jaką wprowadza  ten rząd. Równie często wyglądają na inspirowane przez lokalnych  notabli, albo przez środowiska wojskowych w garnizonach zagrożonych  rozwiązaniem. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dość precyzyjnie tę grę interesów i interesików opisała  "Polityka" &lt;a href="http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1503173,2,wojsko-tnie-po-garnizonach.read"&gt;[tutaj: "Wojsko tnie po garnizonach"]&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pokrótce  - o co chodzi w 20-procentowych cięciach w armii, piszemy w  "G.Pomorskiej" tutaj: &lt;a href="http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100223/BYDGOSZCZ01/402004812"&gt;["Kup pan koszary"]&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W  tym samym czasie, te same dylematy oszczędnościowe przechodzą Stany Zjednoczone. Sa tam  jednak publicyści, którzy potrafią na modernizację spojrzeć nie przez  pryzmat doraźny - posad, zarobku, dochodów lokalnych - ale dostrzec, że  mamy XXI wiek. A w nim jednak nieprędko doczekamy się świata bez wojen.  Tylko, że to już są wojny wymagające innej sprawności armii. "To już  dziewiąty rok pierwszego wielkiego konfliktu między narodami a sieciami"  - pisze obrazowo John Arquilla w artykule "Nowe reguły wojny" w portalu  czasopisma "Foreign Policy" &lt;a href="http://www.foreignpolicy.com/articles/2010/02/22/the_new_rules_of_war"&gt;[link tutaj]&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-3614138408022138632?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/3614138408022138632/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2010/02/wojsko-i-ciecia-nowoczesnosc-moje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/3614138408022138632'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/3614138408022138632'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2010/02/wojsko-i-ciecia-nowoczesnosc-moje.html' title='Wojsko i cięcia. A nowoczesność? (Moje zapiski na szybko i na marginesie.'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-6421176394376946496</id><published>2010-01-04T02:56:00.003+01:00</published><updated>2010-01-04T03:13:07.555+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nastroje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naocznie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziennikarstwo'/><title type='text'>Czas wrócić w przestrzeń</title><content type='html'>Nowy rok, nowy wpis. Oby częściej niż raz na 12 miesięcy, oczywiście.&lt;br /&gt;Niektórzy, znający mnie lepiej, wiedzą jakie mam wytłumaczenie na tak długą ciszę. Pokrótce: wpadłem w tryby kolejnej w moim życiu korporacyjnej machiny wydawniczej. Pracuję znów na etacie jako edytor w gazecie codziennej. Jakby było mało zwyczajowych 10-12 godzin dziennie w pracy, nałożyło mi się to na konieczność zmiany domu, miasta i paru innych drobiazgów.&lt;br /&gt;Ale o blogowaniu pamiętam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W nowym miejscu używa się nieco innego języka na opis tych samych spraw. Dawny werbalny podział naszej działalności redakcyjnej na "papier" i "portal" tutaj brzmi, o dziwo, bardziej światowo: "print" i "online". O dziwo, bo poprzedni mój pracodawca światowy był pełną gębą, zaś obecny jakby dopiero tę światowość nadrabia. Ale nadrabia ostro, bo napięcie między "printem" a "onlinem" jest o niebo większe niż widywałem to wcześniej. Jest właściwie takie, jakie pobrzękuje w ubiegłorocznym filmie "Stan Gry" ("The State of Play").&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dialog: wydawca-reporter. Występują: Hellen Mirren (Cameron Lynne) i Russel Crowe (Cal McAffrey):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CAMERON LYNNE: Pfff, don't be an ass. What do you think? Those are the ideas for our facelift. I know, I know... it's crap! Our new owners have this odd idea that we ought to be turning a profit.&lt;br /&gt;CAL MCAFFREY: Yeah, well I hear our online site is doing great. I mean, not that I get to notice that sort of thing. I've been here what, uhh... fifteen years? I use a sixteen year old computer... she's been here fifteen minutes and she can launch a Russian satellite with the gear she's got.&lt;br /&gt;CAMERON LYNNE: Yeah, she told me you behaved like a pig.&lt;br /&gt;CAL MCAFFREY: That's too strong.&lt;br /&gt;CAMERON LYNNE: Well, pig-ish.&lt;br /&gt;CAL MCAFFREY: I showed her a little snout, uhuh.&lt;br /&gt;CAMERON LYNNE: Well, I happen to like miss Della Frye... and yes, I did send her down there to winkle something out of you. She's hungry, she's cheap and she churns up copy every hour.&lt;br /&gt;CAL MCAFFREY: Yeah, I now... I'm overfed, I'm too expensive and I take way too long.&lt;br /&gt;CAMERON LYNNE: Yes, you do.&lt;br /&gt;CAL MCAFFREY: I was Stephen Collins' room-mate in college... I don't live with him now.&lt;br /&gt;CAMERON LYNNE: Well, that's a shame isn't it.&lt;br /&gt;CAL MCAFFREY: Yeah... 'cause I could sell some newspapers.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samo życie. Prawda, moi ''przepłacani'' koledzy z printu?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-6421176394376946496?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/6421176394376946496/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2010/01/czas-wrocic-w-przestrzen.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/6421176394376946496'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/6421176394376946496'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2010/01/czas-wrocic-w-przestrzen.html' title='Czas wrócić w przestrzeń'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-1994643908100644255</id><published>2009-10-13T01:37:00.002+02:00</published><updated>2009-10-13T01:40:50.331+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nastroje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jesień'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='w drodze'/><title type='text'>Od redakcji: przerwa w nadawaniu</title><content type='html'>Czas wyjaśnić kilkutygodniowe milczenie. Tym bardziej, że w nowych  okolicznościach jeszcze się ono wydłuży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem w trakcie przeprowadzki. Po przełożonych na wrzesień wyjazdach wakacyjnych, w październiku skrystalizowały się nowe propozycje zawodowe. W efekcie od 13 października wracam do codziennych zajęć w nowej firmie, próbując to godzić z weekendowym pakowaniem dobytku w starym mieście. Deadline przeprowadzki to 31 października. Z wyżej wyłuszczonych powodów blog nie będzie mógł być aktualizowany wcześniej niż w listopadzie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-1994643908100644255?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/1994643908100644255/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/10/od-redakcji-przerwa-w-nadawaniu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/1994643908100644255'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/1994643908100644255'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/10/od-redakcji-przerwa-w-nadawaniu.html' title='Od redakcji: przerwa w nadawaniu'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-2786229937477081252</id><published>2009-09-10T18:36:00.003+02:00</published><updated>2009-09-10T19:06:37.716+02:00</updated><title type='text'>Wrześniowe słońce</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wyszedłem dziś z domu prosto w kolejny piękny dzień. Z dnia na dzień ten wrzesień staje się piękniejszy. Ale paradoksalnie skojarzyło mi się to z czymś mniej pogodnym i choć w mediach temat wybuchu II wojny jest "wyczerpany" na najbliższe miesiące - chcę do niego wrócić.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skojarzenie, które mnie do tego sprowokowało, wiąże się z pewnym nawykiem, którego nabrałem odkąd we wczesnej młodości dotarła do mnie - za sprawą jakiegoś filmu albo lektur - cała groza powstania warszawskiego. Odtąd, czy tego chciałem czy nie, w okolicach nowego roku szkolnego spadała na mnie co rok myśl: dla NICH to byłby już pełen miesiąc walki.&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Mi od transmitowanych w telewizji obchodów "Godziny W" minął leniwie sierpień. Trochę wypocząłem, trochę zwiedziłem, jeszcze więcej czasu przeleciało mi między palcami. Byłem tu i ówdzie - nic specjalnego, obowiązkowe wakacyjne minimum doznań na jeden dzień. Tymczasem w 1944 każde z sierpniowych 24 godzin było dla tych ludzi gęste od wydarzeń, od skrajnych doznań i od grozy właśnie. Przez taką myśl, przez takie spojrzenie na własny miniony miesiąc, walka i trwanie miasta przeciw nacierającemu wojsku wydawała się z nagła po prostu niewyobrażalna, niepojęta, niemożliwa.&lt;br /&gt;A dzisiaj to przepiękne wrześniowe słońce wzbudziło we mnie potrzebę, by tak samo spojrzeć na los wszystkich z września 1939 r.&lt;br /&gt;Mija powoli 10 dzień miesiąca. Pod takim samym jasnym niebem i w podobnej duchocie już 10 dzień żołnierze to ścierali się z wrogiem, to w wyczerpujących marszach wycofywali się w głąb kraju, odliczając czas do zwycięskiego natarcia na Niemców wraz z sojusznikami.&lt;br /&gt;Co ja robiłem przez ostatnie 10 dni? Coś tam przeczytałem, trochę napisałem; jakieś zakupy, 10 obiadów, 10 śniadań, parę joggingów... A teraz wyobrażam sobie wypełnienie tych 10 dni paniczną tułaczką po ewakuoawniu się z miasta. Wyobrażam sobie te 10 dni pełne paniki na widok samolotów kierujących się nad szosę, którą pchamy się "na Kutno" i 10 nocy z noclegami byle gdzie i z kombinowaniem od kogo da się kupić coś do jedzenia. To 10 dni smutnego przyglądania się kolumnom cofającego się, rozbitego wojska - z czego od trzech dni już nie słychać w radio, że "Westerplatte walczy". Choć gwoli ścisłości tego dziesiątego dnia można mieć nadzieję, że coś się zmienia, skoro nasi przeszli do ataku i "coś zaczęło się dziać" pod Łęczycą...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh4.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/Sqkx5yETGOI/AAAAAAAABYQ/u_SviWyhJLs/CCF20090910_00000.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 207px; height: 134px;" src="http://lh4.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/Sqkx5yETGOI/AAAAAAAABYQ/u_SviWyhJLs/CCF20090910_00000.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Osobiście takim przyłożeniem wysiłku ówczesnych żołnierzy do swojej codzienności, wolę czcić po cichu rocznice wybuchu wojny i powstania, niż groteskową telewizyjną hucpą na pograniczu festynu muzyczno-kabaretowego. Mam na myśli oczywiście "Wielki test z historii. 1939. Zaczęło się w Polsce".&lt;br /&gt;Nie chodzi mi o zasadę - jeśli jest nią zamiar aby ludzie nie zapominali jak było, zgadzam się z nią całkowicie. Tyle, że przekombinowano z formą, z fajnością, z luzem. Tak, jakby bez wypasu i wyczesu program nie miał szans na widownię.&lt;br /&gt;Mimo estetycznego absmaku oczywiście sam poskreślałem sobie odpowiedzi na pytania. Pomyliłem się w czterech i kontentuje mnie taki wynik (ile razy po prostu celnie strzelałem - przemilczmy.)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-2786229937477081252?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/2786229937477081252/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/09/wrzesniowe-sonce.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/2786229937477081252'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/2786229937477081252'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/09/wrzesniowe-sonce.html' title='Wrześniowe słońce'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/Sqkx5yETGOI/AAAAAAAABYQ/u_SviWyhJLs/s72-c/CCF20090910_00000.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-1213707109356060536</id><published>2009-08-30T21:48:00.004+02:00</published><updated>2009-08-30T23:38:21.708+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nastroje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naocznie'/><title type='text'>To nie było dobre święto</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dziś pełne doniesień o katastrofie w Radomiu podczas Święta Lotnictwa są radio i telewizja. Jutro wypełnią się nimi strony gazet. Moich parę słów o tym co widziałem, niewiele wniesie. Chcę je jednak spisać, głównie pod wrażeniem zupelnie mylnych opisów przebiegu wydarzeń, które ze zdumieniem słuchałem w serwisach informacyjnych podczas podróży z Radomia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Radio co godzina donosiło, że białoruski Su-27 spadł "wkrótce po starcie". Tymczasem w rzeczywistości samolot zdążył wykonać już spory program (z rozpiski minutowej pokazów można nawet wnosić, że jego większość). Po starcie pilot pokazał kilkakrotnie wznoszenie - także pionową "świecę" na dopalaczach, nawroty bojowe na dużej wysokości i (to już bezpośrednio przed odlotem nad feralny las) - przelot w pozycji odwróconej (czyli "podwoziem do góry") przed całą widownią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwszych relacjach radiowych, że zdaniem mieszkańców Małęczyna piloci zdecydowali się do końca zostać za sterami, by maszyna nie zabiła nikogo na ziemi - w TVN24 prowadząca jeden z magazynów dopytywała się Tomasza Hypkiego ("Skrzydlata Polska") czy to prawda, że piloci starali się uchronić przed katastrofą publiczność pokazów. Nieporozumienie - do katastrofy doszło ZA krańcem lotniska - przeciwległym w stosunku do miejsc publiczności. Zajmowałem miejsce w skrajnej, wschodniej części sektora dla widzów - to był najbliższy punkt tego sektora od miejsca wypadku, ale i tak odległość była nie mniejsza niż półtora kilometra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natomiast (poruszam się tylko w sferze przypuszczeń) sądzę, że wersja, w której załoga do końca starała się chronić wieś za lasem, może być prawdziwa. W mojej części widowni świst silników Su-27 słychać było do końca. W emitowanych w telewizji wypowiedziach świadków powtarza się czasem zdanie, że ostatni ślizg na skrzydło Su-27 wykonał z wyłączonymi silnikami, ale to nieprawda - być może takie wrażenie można było odnieść w rejonie strefy prasowej i VIP, czyli grubo ponad pół kilometra dalej od miejsca katastrofy niż miejsce, w którym my to obserwowaliśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tej chwili, gdy maszyna wolno, ale dość bezwładnie straciła wysokość i zwróciła się na południowy wschód ("od" zamiast "do" lotniska) i wielu widzom przeszło przez myśl, że coś idzie niedobrze - samolot zniknął za drzewami lecz trwający nadal odgłos silników przekonał wszystkich na moment, że to był po prostu brawurowy manewr. Wtedy odniosłem wrażenie, że od chwili skrycia się maszyny za lasem, do ukazania się kłębów dymu upłynęły z tym dźwiękiem może nawet 2-3 sekundy. Wiem jednak, że w takich chwilach czas subiektywnie zwalnia i zdroworozsądkowo szacuję, że było to może nieco mniej niż sekunda, może niespełna dwie. Mimo wszystko jednak to masa czasu, by tracący kontrolę nad maszyną lotnicy "wystrzelili się". Nie znajduję innego wyjaśnienia na co przeznaczyli ten czas, kosztem własnego życia, jak tylko ostatnie ściągnięcie maszyny tak, by uderzyła w niezabudowany teren.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;Brnąc długo w tłumie opuszczającym lotnisko słyszałem w gorączkowych dyskusjach ludzi, że "nie było ognia, tylko sam dym". Tu właściwie opowiadanie mojej wersji jest spóźnione, bo kilka amatorskich filmików, które dotarły do telewizji, dobrze pokazuje języki ognia, z jakimi dym wzniósł się nad drzewa. Zniknęły prędko (dym zresztą też nie stał długo jakimś wielkim słupem) - paliwo w dawce wystarczającej do pokazu musiało wypalić się blyskawicznie - ale były.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A resztę odczuć dzielę pewnie ze wszystkimi, którzy przypatrywali się tej prezentacji. Zaczęło się od poczucia, że oto startuje prawdziwy Air Show (od dopalaczy wznoszącego się Su rzeczywiście drżała ziemia i silniki całej dziewiątki Hawków grupy "Red Arrows" nie robiły nawet połowy tego grzmotu). Potem niepokój, niepewność i wreszcie niewiara w to, co zwiastował czarny dym zza lasu. Chyba (jak pamiętam) drżały mi ręce, gdy robiłem ostatnie zdjęcia z zamieszania w sektorze ratowniczym - rozumiem więc tych, którzy dla telewizji opisywali przebieg wydarzeń przejętymi głosami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W drugim echu myślenia o tym, co widzieliśmy, przyszła (też tak samo jak do innych) refleksja, że TĘ maszynę, TYCH ludzi parę chwil wcześniej widzieliśmy jak na dłoni. Machaliśmy im, gdy drogą kołowania, przed trybunami, przejeżdżali samolotem na początek pasa. Widzieliśmy jak cierpliwie czekają tam na zezwolenie do startu, podczas gdy swe manewry kończyli fińscy piloci. Dostrzegaliśmy ich sylwetki w kopicie podczas niższych partii pokazu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przygnębiające.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam niemało materiału zdjęciowego, ale nie czuję się na siłach zilustrować nimi tego wpisu. Podobne do moich ujęcia z katastrofy są obecne w całym internecie. Te - dla mnie zresztą ważne - fotografie innych pokazów i scenek z Air Show będą musiały chwilę poczekać na inny wpis, bo z nastrojem dzisiejszego dnia nie współgrają. Poprzedziły katastrofę tylko o parę godzin, a są jakby z innego czasu i z innego miejsca...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-1213707109356060536?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/1213707109356060536/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/08/to-nie-byo-dobre-swieto.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/1213707109356060536'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/1213707109356060536'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/08/to-nie-byo-dobre-swieto.html' title='To nie było dobre święto'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-4012648411392611135</id><published>2009-08-26T02:15:00.022+02:00</published><updated>2009-08-26T23:03:26.001+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nastroje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naocznie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='smacznego'/><title type='text'>Z urlopu na posterunek</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Festiwale Smaku mnożą się w Polsce licznie w sezonie wakacyjnym. Nie mam z czym porównać moich wrażeń, które wywiozłem z nadwiślańskiego Gruczna w miniony weekend - ale to co tam widziałem, poczułem i posmakowałem, odpowiadało mi bardzo.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mogę zabrać się na nowo za uzupełnianie bloga - dobiegł kresu mój doroczny wypad w góry. Ale pomimo tego, że przywiozłem stamtąd garść refleksji wartych ubrania w słowa - pierwszą notkę chcę poświęcić obrazkom z imprezy, na którą trafiłem już po powrocie z Karkonoszy.&lt;br /&gt;Wieś Gruczno na Kociewiu, niespełna 40 km na północ od Bydgoszczy, warta jest odwiedzenia nie tylko przy takich okazjach. Zachowuje ciągłość historii od czasów średniowiecznych książąt pomorskich, liczne są w jej okolicach pamiątki po gospodarujących tu przez setki lat mennonitach ("olędrach"), a szczególnie zachwycający jest tutejszy krajobraz.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SpSDe39ImgI/AAAAAAAABTc/lPWkXGeHY70/s1600-h/DSC_0335.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 183px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SpSDe39ImgI/AAAAAAAABTc/lPWkXGeHY70/s320/DSC_0335.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5374064821799524866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wąski pas ziemi wzdłuż Wisły tworzy równinę położoną sporo poniżej terenu, przez który podróżni mkną ku morzu. Wieś (po prawdzie przypominająca małe miasteczko) przytula się do tej wysokiej skarpy, a niektóre jej zakątki wnikają w jary, którymi skarpa wiślana jest tu i ówdzie poprzecinana.&lt;br /&gt;W jednej z takich malowniczych kotlinek - naturalnie odciętych od zgiełku bliskiej przecież szosy gdańskiej - przez dwa dni trwał Festiwal Smaku.&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;W zasadzie wiadomo czego spodziewać się po takiej imprezie: stoiska firm rodzinnych spod znaku agroturystyki, alejka bardziej dostojnych namiotów firm "Slow Food", moc  degustacji, konkursy (np. nalewek) i wszechobecny dym grillowania. Warunki naturalne w Grucznie sprawiały jednak, że dało się znieść nawet ów ogromny tłum, który zjechał z wielu zakątków regionu: poszczególne odnogi kotliny stały się tematycznymi alejkami dla różnego rodzaju potraw i napitków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SpSFDThY5pI/AAAAAAAABTk/tdyqHCn3oRo/s1600-h/DSC_0350.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 216px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SpSFDThY5pI/AAAAAAAABTk/tdyqHCn3oRo/s320/DSC_0350.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5374066547186263698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piwosze nie zanadto wchodzili w drogę poszukiwaczom prawdziwego chleba czy wędlin. Kotły do smażenia "jedynych prawdziwych" powideł strzeleckich nie gryzły się z ukrytymi w innej alei, a - na oko - identycznymi kotłami do powideł starogardzkich.&lt;br /&gt;Nawet duże firmy - prawdziwi potentaci - umiejętnie dopasowali się do charakteru imprezy. Tam, gdzie prezentowane są smaki Pomorza nie mogło zabraknąć bydgoskiego cukiernika &lt;a href="http://www.sowa-cukiernia.com.pl/"&gt;Adama Sowy&lt;/a&gt;, ale i pod jego namiotem nie prowadzono zwykłej sprzedaży ciastek z magazynu, lecz degustację tego, co wypiekano na oczach zwiedzających.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SpSF_DXrtwI/AAAAAAAABTs/UQjdHBv2k0w/s1600-h/DSC_0359.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 202px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SpSF_DXrtwI/AAAAAAAABTs/UQjdHBv2k0w/s320/DSC_0359.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5374067573642737410" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli przyjąć, że słowo "smak" ma w polszczyźnie znaczenia znacznie wykraczające poza kulinaria, to zrozumiałym jest, że nie tylko dla jedzenia i picia warto było Gruczno w te dni odwiedzić. Rzeźbiarze tworzący w drewnie pokaźną figurę, czy stoiska z ceramiką współczesną, ale stylizowaną na rustykalną - to inny naturalny składnik letniego festynu, z założenia przywołującego wspomnienia o przeszłym stylu życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SpSHkS1NRDI/AAAAAAAABT0/cKDctmlQUI8/s1600-h/DSC_0360.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SpSHkS1NRDI/AAAAAAAABT0/cKDctmlQUI8/s320/DSC_0360.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5374069312959890482" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był też trzeci wątek tego sentymentalnego odwołania się do przeszłości, który organizator Festiwalu - &lt;a href="http://www.dolnawisla.pl/tpdw.php"&gt;Towarzystwo Przyjaciół Dolnej Wisły&lt;/a&gt; - zgrabnie do programu włączył. Mowa o pokazach plenerowych, które po kilka razy zaprezentowali na festiwalowej łące goście imprezy.&lt;br /&gt;Miłośnicy kawalerii - rekonstruktorzy - zaprezentowali pokaz musztry ułańskiej. Tłok nie pozwolił ułanom pokazać zbyt wielu umiejętności (choć staranne wyposażenie i dobór koni budzą uznanie). Gorzej, że znajdująca się w programie zapowiedź o "pokazie musztry Szwadronu Ułanów Nadwiślańskich" nie wyjaśnia kompletnie tradycje jakiej jednostki kultywują ci jeźdźcy. Jeśli ktoś potrafi rozpoznać to po ich proporcach - chętnie się dowiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SpSLbDKpcsI/AAAAAAAABT8/910Dmjasgjw/s1600-h/DSC_0320.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 270px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SpSLbDKpcsI/AAAAAAAABT8/910Dmjasgjw/s320/DSC_0320.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5374073552182538946" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SpSLjuQB7zI/AAAAAAAABUE/j3PrzeOfBg4/s1600-h/DSC_0321.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SpSLjuQB7zI/AAAAAAAABUE/j3PrzeOfBg4/s320/DSC_0321.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5374073701186793266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mi osobiście najwięcej przyjemności sprawiło oglądanie pokazu wypasania owiec. Ba, ale nie byle jakiego, bo z udziałem znakomicie ułożonego psa pasterskiego. Jak się dowiedziałem później, &lt;a href="http://www.4dog.net.pl/"&gt;Piotr Polewski&lt;/a&gt; od pewnego czasu specjalizuje się w tej wyjątkowo widowiskowej dyscyplinie kynologicznej, raz po raz prowadząc podobne pokazy na różnych imprezach plenerowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SpSNBZWEkMI/AAAAAAAABUM/0IV_0N8hcMI/s1600-h/DSC_0341.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 175px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SpSNBZWEkMI/AAAAAAAABUM/0IV_0N8hcMI/s320/DSC_0341.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5374075310482690242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co innego obejrzeć bajkową "Świnkę Babe" a co innego zobaczyć na własne oczy czujność, zaangażowanie i głęboką współpracę mądrego psa oraz jego pana w dyscyplinowaniu stadka owiec. Jeśli kiedyś i w Polsce (wzorem psich zaprzęgów) umiejętności pasterskie staną się dyscypliną sportową, będę chyba jej najzagorzalszym miłośnikiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SpSNa3FyBOI/AAAAAAAABUU/3cOatgg8BEM/s1600-h/DSC_0344.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 168px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SpSNa3FyBOI/AAAAAAAABUU/3cOatgg8BEM/s320/DSC_0344.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5374075747964159202" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SpSNjff3b2I/AAAAAAAABUc/VSsncWWqpzw/s1600-h/DSC_0346.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 195px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SpSNjff3b2I/AAAAAAAABUc/VSsncWWqpzw/s320/DSC_0346.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5374075896249937762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SpSNx1-ihsI/AAAAAAAABUk/TspHFqGZDNI/s1600-h/DSC_0353.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SpSNx1-ihsI/AAAAAAAABUk/TspHFqGZDNI/s320/DSC_0353.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5374076142802339522" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpewniej też zostanę żarliwym wielbicielem grucznieńskich Festiwali Smaku. W odróżnieniu od innych, które organizuje się na rynkach dużych miast, tu otoczenie sprawia, że wszystko smakuje naprawdę "po wiejsku" i wszystko, co nam podają wydaje się dużo bardziej na miejscu.&lt;br /&gt;W tym roku dodatkowym atutem dla mnie było to, że pofałdowany pomorski krajobraz pomógł mi nieco lepiej zwalczyć doła, jaki zwykle łapie mnie po powrocie z gór na niziny...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SpSOjOg7IeI/AAAAAAAABUs/PMmgdGJXAm4/s1600-h/DSC_0365.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 170px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SpSOjOg7IeI/AAAAAAAABUs/PMmgdGJXAm4/s320/DSC_0365.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5374076991202599394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-4012648411392611135?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/4012648411392611135/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/08/z-urlopu-na-posterunek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/4012648411392611135'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/4012648411392611135'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/08/z-urlopu-na-posterunek.html' title='Z urlopu na posterunek'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SpSDe39ImgI/AAAAAAAABTc/lPWkXGeHY70/s72-c/DSC_0335.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-4171234862443857236</id><published>2009-07-18T02:00:00.007+02:00</published><updated>2009-07-18T02:57:05.409+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nastroje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Leszek Kołakowski (1927-2009). Człowiek wielu mikrokosmosów</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wczorajsza wiadomość o śmierci Leszka Kołakowskiego wybrzmi jeszcze - mam nadzieję - mnogimi artykułami i programami w najbliższych dniach. A może i tygodniach, co przy współczesnym tempie popadania publiczności w poczucie przesytu, byłoby nie lada wyczynem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście nie jestem jednak wcale pewien czy tak będzie. Pamiętam pewien dialog sprzed wielu lat, gdy już pracowałem w ''GW'', ale jeszcze rownocześnie miałem chętkę zaocznie poszerzać swe filozoficzne horyzonty. Adiunkt, u którego stawiłem się po zaliczenie, kojarzył mnie z ''Gazetą'', więc wstawiając mi wpis do indeksu nie odmówił sobie przyjemności wyznania, że nie bardzo odpowiada mu widoczny na jej łamach ''światopogląd kształtowany w cieniu Kołakowskiego i Baumanna''.&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Można się spodziewać, że na takich nutach pogra sobie teraz niemała część publicystów. Z wyjątkiem oczywiście błyskawicznie montowanego nocą wydania ''Gazety Świątecznej'', które otworzy wspomnienie pióra Adama Michnika.&lt;br /&gt;Szkoda, bo śmierć jednego z garstki współczesnych myślicieli polskich, NAPRAWDĘ znanych w międzynarodowej społeczności naukowej, to sposobność, by co niektórym czytelnikom zaszczepić osobliwy pomysł: ''takie to się wydaje proste, co podobno pisał - może nic mi się nie stanie, jak coś poczytam?''. Ale wiem, że to idealistyczne myślenie. Dużo łatwiej będzie pisać o życiowych wyborach i osławionym ''rewizjonizmie'' Kołakowskiego, przenicowując z niepochlebną tezą etapy jego życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh6.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SmEddgs6jHI/AAAAAAAABOs/Q9bF7nSZ0Mg/kolakowski.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 295px; height: 417px;" src="http://lh6.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SmEddgs6jHI/AAAAAAAABOs/Q9bF7nSZ0Mg/kolakowski.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Swoją drogą znamienne, że 40 lat temu siekierą z etykietą ''rewizjonista'' komuniści wykonywali wyrok wiecznego zesłania w niebyt ludzi, gotowych zaprzeczyć kłamstwom, zaś dziś tę samą etykietę skwapliwie otrzepują z kurzu ludzie o biegunowo odmiennym myśleniu. W ich rękach staje się ''dowodem'' na niewymazywalny, nawet jeśli tylko młodzieńczy, grzech komunistycznego spaczenia. Po prostu łatwiej jest rozdzielać etykiety i arbitralnie rozstawiać ludzi po różnych stronach wymyślonych przez siebie barykad, niż np. rzetelnie zagłębić się w niemałą książkę ''Główne nurty marksizmu. Powstanie - rozwój - rozpad''. Podkreślmy może to ostatnie słowo: ''rozpad''. W odniesieniu do marksizmu użył go Kołakowski w 1976 roku...&lt;br /&gt;A zaintrygowanym, choć książki nie znającym, dodam ku zachęcie, że poza rzetelnym zmasakrowaniem filozoficznej miałkości marksizmu, książka skrzy się też od śmieszno-strasznych anegdot z przekuwania idei w ponurą praktykę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zabrnął ten felieton w dość szczególny ślepy zaułek: wyszło na to, że postuluję, aby tak smutną okoliczność, jaką jest pożegnanie filozofa, jakoś ''wykorzystać''. Aby z jej ''pomocą'' popularyzować filozofię.&lt;br /&gt;Jednak w istocie bardziej chodzi mi o próbę zgadnięcia: czy Kołakowskiemu raczej zrobią teraz ''gębę'' czy dadzą szansę drugiego życia, w prowadzonej za pomocą książek wymianie myśli z nowymi pokoleniami studentów i czytelników. A o postulat ''popularyzacji'' na pewno nie pogniewałby się sam zainteresowany - ktoś, spod czyjego pióra wyszły m.in. ''Mini wykłady o maxi sprawach''.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W charakterze puenty zaczerpnę z nich cytat dla wszystkich, którzy mają w sobie zapał do wystawiania innym pośmiertnych rozliczeń za epokę, której nie mogą pamiętać:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;''&lt;/span&gt;&lt;img style="font-style: italic;" src="file:///C:/DOCUME%7E1/Kasia/USTAWI%7E1/Temp/moz-screenshot-2.jpg" alt="" /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;[...] zauważono nieraz, że cnoty praktykowane i głoszone w sposób bezwzględnie sztywny rychło stają się nieznośne albo szkodliwe zarówno dla cnotliwego, jak i dla innych.''&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-4171234862443857236?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/4171234862443857236/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/07/leszek-koakowski-1927-2009-czowiek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/4171234862443857236'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/4171234862443857236'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/07/leszek-koakowski-1927-2009-czowiek.html' title='Leszek Kołakowski (1927-2009). Człowiek wielu mikrokosmosów'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SmEddgs6jHI/AAAAAAAABOs/Q9bF7nSZ0Mg/s72-c/kolakowski.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-2541844310160663651</id><published>2009-06-24T02:41:00.004+02:00</published><updated>2009-06-24T03:13:25.008+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naocznie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='w drodze'/><title type='text'>Fotograficzny powrót na trasę</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Moje fotograficzne dokumentacje wypadów poza miasto to materiały ponadprogramowe. Niewiele może wnoszą treści, ale szkoda byłoby mi nie podzielić się utrwalonym na nich klimatem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To - powiedzmy sobie szczerze - poważne zaległości. Jeszcze z maja. Pochodzą z dwóch autobusowych podróży (służbowych) w kierunku Kalisza, oraz jednej (prywatnej) na mej normalnej trasie Bydgoszcz-Poznań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/UTa5QIAPE3yp3GR4UjiA4w?authkey=Gv1sRgCKC3jJH64sGc_QE&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SkF13Zl6jKI/AAAAAAAABDU/yIzz8SRpBP4/s400/DSC_0042.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:verdana;font-size:78%;"  &gt;Zdjęcie majowe, ale tematycznie na czasie i w czerwcu. Apetyczny szyld sklepu z Kórnika.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/Uz5k8w7ukXts8iyas4cjcA?authkey=Gv1sRgCKC3jJH64sGc_QE&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SkF1bhY1ezI/AAAAAAAABC0/bqzYITCM3EY/s400/DSC_0007.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:verdana;font-size:78%;"  &gt;Rozłożysta, regularna bryła kaliskiego dworca tworzy dziwny dysonans z wielkim, pustym placem jaki rozciąga się przed jego frontem. Szkoda - w lepszej oprawie gmach prezentowałby się godniej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/cxaH0lQckwpvhCYNin025g?authkey=Gv1sRgCKC3jJH64sGc_QE&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SkF1bz7U8DI/AAAAAAAABC4/ArJMEm7DZK4/s400/DSC_0008.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:verdana;font-size:78%;"  &gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Gablota przed dworcem. Upewniając widzów gdzie mogą obejrzeć "Generała Nila" - zaopatrzono plakat w kinową naklejkę. Ale można było to lepiej przemyśleć...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/fHyru7Gvn8bkLtcb5aqf5Q?authkey=Gv1sRgCKC3jJH64sGc_QE&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SkF1bzQzITI/AAAAAAAABC8/lUsknJ0yGtM/s400/DSC_0012.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:78%;" &gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Obrazek, który mignął mi po drodze z Korzeniewa do Kalisza. Nie zdążyłem, niestety, zanotować nazwy tej parafii.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/8f0YBdAlY7dVgHtTr0v0sQ?authkey=Gv1sRgCKC3jJH64sGc_QE&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SkF1cHE60pI/AAAAAAAABDE/YD2SX2TkkOc/s400/DSC_0023.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:78%;" &gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Rzut oka w głąb jarocińskich podwórek.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/JbVUZvaRhtrmXwjWyoo5pQ?authkey=Gv1sRgCKC3jJH64sGc_QE&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SkF13PFIT4I/AAAAAAAABDM/X5nISoG4HuU/s400/DSC_0029.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:78%;" &gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Nowe Miasto nad Wartą. Tak jakby stale na coś tu czekano. Choć może tym razem było to tylko czekanie na nadciągający deszcz.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/aJtoxzgRqIbPnvViRCGAqg?authkey=Gv1sRgCKC3jJH64sGc_QE&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SkF13dokJ4I/AAAAAAAABDQ/dA3YN7cRyEE/s400/DSC_0037.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:78%;" &gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Wbrew wszelkim troskom o wysychanie Warty, koło Nowego Miasta rzeka wygląda niczego sobie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/OCkE6Ho_CYTowo4O105Q1w?authkey=Gv1sRgCKC3jJH64sGc_QE&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SkF2OCQBWDI/AAAAAAAABDg/ihEnWwjIv3I/s400/DSC_0046.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:verdana;font-size:78%;"  &gt;Zwierzęta potrafią się oswoić z nawet bliskim sąsiedztwem odgrodzonej drogi szybkiego ruchu - jak tu, pod Gądkami koło Poznania.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/GnPnugj81H1BhYfx2lmGOw?authkey=Gv1sRgCKC3jJH64sGc_QE&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SkF2OTRxvRI/AAAAAAAABDk/n6MDfhJA5v8/s400/DSC_0130.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:78%;" &gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Ostatnie kilometry urozmaiconego, polodowcowego krajobrazu na Pałukach. Niebawem osiągnę okolice Gniezna i wszystko boleśnie wypłaszczy się aż po horyzont.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/S22znd8uxaZuZaUy-XBn_Q?authkey=Gv1sRgCKC3jJH64sGc_QE&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SkF2OWOaPdI/AAAAAAAABDo/Xqcblu01CXA/s400/DSC_0133.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:78%;" &gt;&lt;span style="font-family:verdana;"&gt;Miło pomyśleć, że takie urocze autobusy na stałe zaczęłyby służyć mieszkańcom Pobiedzisk, ale to niestety tylko incydent związany z kampanią wyborczą.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-2541844310160663651?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/2541844310160663651/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/06/moje-fotograficzne-dokumentacje-wypadow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/2541844310160663651'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/2541844310160663651'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/06/moje-fotograficzne-dokumentacje-wypadow.html' title='Fotograficzny powrót na trasę'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SkF13Zl6jKI/AAAAAAAABDU/yIzz8SRpBP4/s72-c/DSC_0042.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-9194575275817827503</id><published>2009-06-21T10:12:00.008+02:00</published><updated>2009-06-21T12:22:28.544+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naocznie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasówka'/><title type='text'>Celebrujmy! Zwłaszcza gdy się nam dołożą</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gdyby żonglerkę danymi i datami uczynić dyscypliną olimpijską, obecny prezydent Poznania nie byłby bez szans na medal. Ale co tam on sam! Za plecami prezydenta czai się w jego mieście doborowa kadra w tej wyspecjalizowanej dyscyplinie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koniec mojego związku z redakcją poznańskiej gazety uwolnił mnie w zasadzie od konieczności zajmowania się sprawami Poznania. Ale z drugiej strony uwolnił mnie też od powinności, by nad sprawami tego miasta pochylać się z konstruktywną troską a bez ironii. Dlatego pozwolę sobie w swoim stylu zareagować na słowa prezydenta Poznania przeczytane w ostatnim "Przekroju" (18 czerwca 2009).&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SjwreI6tPjI/AAAAAAAABAg/bbOKq_qgpFw/s1600-h/5327.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 194px; height: 255px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SjwreI6tPjI/AAAAAAAABAg/bbOKq_qgpFw/s320/5327.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5349198254199094834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Było to przy okazji sporządzonego przez tygodnik &lt;a href="http://www.przekroj.pl/wydarzenia_kraj_artykul,4898.html"&gt;rankingu 26 miast polskich&lt;/a&gt;. Poznań zajął miejsce pierwsze i niech mu będzie. Choć mając niejakie porównanie z paru innymi miastami, w których mieszkałem, a nie tylko je odwiedzałem - nie mogę nie poczuwać się do współmyślenia z autorem &lt;a href="http://www.przekroj.pl/wydarzenia_kraj_artykul_opinie,4898.html?cmc_id=36796&amp;ph_main_02_start=listTree"&gt;pewnego posta na Przekrojowym forum&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Ale pod rankingiem jest rozmowa z prezydentem Ryszardem Grobelnym. W niej zaś - poza wieloma okrągłymi zdaniami - pada bardzo ciekawa wypowiedź.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;PRZEKRÓJ: Dlaczego Uniwersytet Adama Mickiewicza jest z tyłu, za UJ i UW?&lt;br /&gt;GROBELNY: - Zawsze jest w pierwszej piątce. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Należy pamiętać, że to najmłodsza uczelnia&lt;/span&gt;, a tradycja uniwersytecka to część sukcesu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podkreślam to tak, jak mi się te słowa same podkreśliły w wyobraźni, bo wciąż mam żywo w pamięci akcję Poznania sprzed pięciu lat. Nie było wtedy polityka od lewa do prawa, który nie poparł wniosku o ustawę przyznającą dla UAM ok. 312 mln zł z budżetu państwa na rozwój tej uczelni, w związku z...  400-leciem poznańskiej tradycji uniwersyteckiej. Dęte to było niemożebnie: do tradycji włączono nie tylko faktycznie działającą Akademię Lubrańskiego, ale też nigdy nie wprowadzony w życie dokument królewski zezwalający na przekształcenie kolegium jezuickiego w akademię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś zresztą - gdy ustawa dawno klepnięta, a pieniądze spływają (choć rektor już apeluje o 100-procentową waloryzację przyznanej sumy) - jubileusz w Poznaniu zwany jest po prostu "400-leciem wydania edyktu o powołaniu Uniwersytetu". Ale przed pięciu laty rękoma całego Sejmu poznaniacy zaklepali sobie tekst:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.senat.gov.pl/k5/dok/sejm/067/2961.pdf"&gt;"W związku z przypadającą w 2011 roku &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;czterechsetną rocznicą utworzenia przez króla Zygmunta III Wazę Uniwersytetu w Poznaniu&lt;/span&gt;..."&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znam pewną firmę, która przed dwoma laty przyjmowała od klientów gratulacje z okazji owocnego 15-lecia działania na rynku. A w tym roku ta sama firma zaprasza klientów na jubileusz swego 40-lecia. Zagadka dość prosta: 40 lat od założenia firmy przez państwo, a 15 (dziś już 17) od przejścia w ręce prywatne. A że firma z Poznania, podejrzewam iż te płynne jubileusze to może tutejsza specjalność?&lt;br /&gt;Wobec tego w każdym roku kończącym się na "1" Poznań może świętować z Uniwersytetem rocznicę edyktu Zygmunta III; w każdym roku z "9" na końcu - rocznicę powołania Wszechnicy Piastowskiej z 1919; w latach kończących się na "0" - rocznicę przekształcenia Wszechnicy w Uniwersytet Poznański, a w latach z "5" - rocznicę Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza (nazwa od 1955). Jest jeszcze rocznica powołania Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk z 1857, co zaklepie lata z "7" w końcówce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A przy takim mętliku pojęciowym prezydent Grobelny zawsze zdoła wyjaśnić krajowi, że słabsze wyniki UAM to tylko pozory i knowania starszych uczelni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Tu mój felieton na ten temat z lipca 2004 r., gdy ważyły się losy ustawy "o 400-leciu Uniwersytetu w Poznaniu": &lt;a href="http://www.4shared.com/file/112962936/5772047e/Felieton_lipiec2004_UAM.html "&gt;[link]&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-9194575275817827503?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/9194575275817827503/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/06/celebrujmy-zwaszcza-gdy-sie-nam-dooza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/9194575275817827503'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/9194575275817827503'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/06/celebrujmy-zwaszcza-gdy-sie-nam-dooza.html' title='Celebrujmy! Zwłaszcza gdy się nam dołożą'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SjwreI6tPjI/AAAAAAAABAg/bbOKq_qgpFw/s72-c/5327.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-1956535483552322601</id><published>2009-06-20T00:12:00.003+02:00</published><updated>2009-06-20T01:04:48.422+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na ekranie'/><title type='text'>Obrońcy dla Terminatora trzeba. Pilne.</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ani tak wielki, by przyćmić inne filmy w tym roku, ani tak słaby, jak wypada o tym pisać recenzentom. "Terminator: Ocalenie" podobał mi się ponadprzeciętnie. Ale jeszcze więcej zabawy daje mi lektura prasowych narzekań, że to "samo żelastwo" albo "słoma w scenariuszu".&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh4.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SjwZA9Ts3OI/AAAAAAAABAc/EO8Bfx9XLQQ/TerminatorSalvation_Icon_1_96x96.gif"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 96px; height: 96px;" src="http://lh4.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SjwZA9Ts3OI/AAAAAAAABAc/EO8Bfx9XLQQ/TerminatorSalvation_Icon_1_96x96.gif" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak się szczęśliwie złożyło, że w ciągu trzech tygodni przed premierą "czwórki" dane mi było obejrzeć na nowo wszystkie trzy wcześniejsze filmy serii. Gdy po paru dniach czytałem w kolejnych tygodnikach i w internecie, jakich to elementów legendy Terminatora tak bardzo brak widzom w najnowszej odsłonie - nie mogłem uwierzyć, że oglądaliśmy te same filmy.&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Serio - sądzę, że zestawiając rzekome płycizny "Ocalenia" z rzekomą głębią "Dnia Sądu", piszący polegali tylko na swej pamięci o filmie sprzed 18 lat. A pamięć to naprawdę zawodna przewodniczka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bodaj najbardziej rozbroiła mnie seria internetowych recenzji, ktorych autorzy pomstowali, iż tym razem producenci wyprali scenariusz z tak ważnych w Terminatorze "rozważań o istocie człowieczeństwa". Wolne żarty. Toż to wątek ledwie zarysowany podczas prób uczenia Terminatora nowych zachowań przez 10-letniego Johna Connora. Poza nim sprawa jest tożsamości jest jasna: po jednej stronie są bezduszne maszyny nie idące na żaden kompromis, a po drugiej ludzie (i psy z poświęceniem obszczekujące cyborgi).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh3.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SjwZA8cbXiI/AAAAAAAABAY/juHiw62nFZg/TerminatorSalvation_Icon_2_96x96.gif"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 96px; height: 96px;" src="http://lh3.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SjwZA8cbXiI/AAAAAAAABAY/juHiw62nFZg/TerminatorSalvation_Icon_2_96x96.gif" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeśli już jakaś "filozofia" ciąży nad wcześniejszymi filmami, to z pewnością są to rozważania o naturze czasu, o predestynacji oraz o wolnej woli. Czy przyszłość jest zapisana raz na zawsze, czy "dzieje się" pod wpływem naszych obecnych działań? Na tym polu nawet odsądzana przez fanów od czci i wiary część trzecia - "Bunt Maszyn" - wnosi nieco nowego, zwycięsko wychodząc (moim zdaniem) ze scenariuszowej pułapki jaką jest rozegranie akcji PO TERMINIE apokalipsy zapowiadanej w 1984 roku.&lt;br /&gt;Natomiast co do "tożamości gatunku ludzkiego", to dopiero w tym roku - wraz z tragiczną postacią Marcusa Wrighta i jego ostatecznym wyborem - chętni dostali mocny materiał do rozważań i polemik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie rozumiem mechanizmu, który widzom w czwartej części popularnego hollywoodzkiego filmu akcji każe oczekiwać warstwy głębokiego przekazu, ulepionej z czegoś innego niż proste emocje: strach, zaskoczenie, wzruszenie, rozbawienie. Ja ich doznałem podczas seansu pod dostatkiem.&lt;br /&gt;"I'll be back" w ustach Connora, groteskowa zbieranina ocalałych dowódców z różnych armii w łodzi podwodnej i nieopierzenie nastoletniego Kyle'a Reese'a - to część rzeczy, które dobrze wypełniły mi potrzebę "autoironii typowej dla Terminatora", o którą tak żarliwie apelują recenzenci.&lt;br /&gt;Zduplikowany cyfrowo nagi Schwarzenegger to - w mojej ocenie - sensowny i najlepszy obecnie hołd dla twórców poprzednich części.&lt;br /&gt;Przerażająco nieracjonalne, ryzykowne, ale intuicyjne - a przez to ludzkie - zachowanie pilotki Williams to z kolei źródło paru nie najtańszych wzruszeń. Zaś co do istoty każdego filmu akcji, czyli "wbijania w fotel" - kilka razy łapałem się na niekontrolowanych ruchach dłoni i stóp, gdy całym sobą chciałem pomóc bohaterom w walce lub ucieczce. Strona wizualna filmu - choć ze zrozumiałych względów ascetyczna - pozostaje na długo w pamięci.&lt;br /&gt;Czy do takiej mieszaniny trzeba naprawdę czegoś głębszego? Ja po "coś głębszego" zwracam się raczej ku półce z "Siódmą Pieczęcią" albo czymś podobnym.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-1956535483552322601?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/1956535483552322601/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/06/ani-tak-wielki-by-przycmic-inne-filmy-w.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/1956535483552322601'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/1956535483552322601'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/06/ani-tak-wielki-by-przycmic-inne-filmy-w.html' title='Obrońcy dla Terminatora trzeba. Pilne.'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SjwZA9Ts3OI/AAAAAAAABAc/EO8Bfx9XLQQ/s72-c/TerminatorSalvation_Icon_1_96x96.gif' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-7100905648327962433</id><published>2009-06-10T14:00:00.008+02:00</published><updated>2009-06-18T01:15:38.147+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na ekranie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasówka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziennikarstwo'/><title type='text'>...i można też tym zabić. Komara na przykład</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ta notatka jest całkowicie cytatem. Nieoceniony Leniuch &lt;a href="http://leniuch.blox.pl/2009/05/Tryumf-techniki.html#ListaKomentarzy"&gt;(leniuch.blox.pl)&lt;/a&gt; napisał to przed kilku dniami. Sprowokował względnie małą falę komentarzy, lecz - zgodnie z oczekiwaniami - sporo z nich uznało notkę za tendencyjnie wsteczną i nieżyciową. A mi jakoś skomponowała się z filmem &lt;a href="http://www.filmweb.pl/f339949/Stan+gry,2009/opisy"&gt;''Stan gry''&lt;/a&gt;, który w tych właśnie dniach miałem przyjemność obejrzeć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(0, 0, 0);"&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-family:arial;font-size:100%;"  &gt;Tryumf techniki.&lt;br /&gt;Wyobraźcie sobie urządzenie o displeju &gt; 20 cali, rozdzielczości lepszej niż HD, kontraście takim, ze nie przeszkadza mu pełne słońce na wprost. Grubość - poniżej milimetra.&lt;br /&gt;Prezentowane na nim treści są  permanentnie archiwizowane w technologii WORM (Write Once, Read Many), nikt ich chyłkiem nie skasuje, ani, co w internecie coraz częstsze - nic nie dopisze.&lt;br /&gt;Zużycie energii - zaniedbywalnie małe, może pracować na jednej baterii AAA aż do jej wyładowania, a nawet po. W gruncie rzeczy można tę baterię nawet zostawić w domu, bez uszczerbku dla komfortu użytkowania gadżetu. Jego waga wyniesie wtedy parę gramów. Mimo dużej przekątnej jest całkowicie mobilny, bo łatwy do złożenia, a nawet - zrolowania.&lt;br /&gt;No i cena - poniżej 1 euro. Właściwie to poniżej dolara, w zakresie 2-3 złotych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, to gazeta.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.ifc.com/blogs/thedaily/stateplay310.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 310px; height: 230px;" src="http://www.ifc.com/blogs/thedaily/stateplay310.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-7100905648327962433?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/7100905648327962433/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/06/i-mozna-tez-tym-zabic-komara-na-przykad.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/7100905648327962433'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/7100905648327962433'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/06/i-mozna-tez-tym-zabic-komara-na-przykad.html' title='...i można też tym zabić. Komara na przykład'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-7792312517574605177</id><published>2009-06-03T14:12:00.010+02:00</published><updated>2009-06-18T01:13:31.304+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na ekranie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nastroje'/><title type='text'>Trochę mroku w jasne dni czerwcowe</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zbliża się ten dzień czerwcowy, na który czekają tysiące, jeśli nie miliony ludzi. Wszędzie - jak okiem sięgnąć - plakaty. Trudno oprzeć się chęci skonfrontowania przeszłości z przyszłością. A choć malkontenci narzekają, trudno też wyrzec się chęci zagłosowania. Nogami. Na czwartego Terminatora.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Być może - nie mam tego jak sprawdzić przed 5 czerwca - recenzenci mają rację i tego filmu nie należało już produkować, jeśli ma w nim nie być tej cieniutkiej autoironii poprzednich części, ani Arnolda w ludzkiej powłoce. Ale należę do tego gatunku ludzi, którzy uzależniają się przede wszystkim od opowiadanej historii. Dlatego - poza wszystkim innym - chcę wiedzieć jak to się kończy. &lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Z tego samego powodu cierpliwie znosiłem coraz słabszych ''Piratów z Karaibów'', patetyczno-minoderyjnego trzeciego Matriksa, kolejne elementy sagi Orsona Scotta Carda o Enderze, z książki na książkę grzęznące coraz głębiej w mule naciąganych rozważań etycznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uzależnienie od historii pojawia się wszakże tylko wówczas, gdy przynajmniej na początku ta historia jest  doskonale opowiedziana. Tak, że wychodząc z sali, albo zamykając książkę, przez sekundę nie mamy orientacji gdzie właściwie jesteśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh4.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SiZuYwRyqII/AAAAAAAAAyU/P0cF7mesovg/s512/Zdj%C4%99cie013.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 384px; height: 512px;" src="http://lh4.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SiZuYwRyqII/AAAAAAAAAyU/P0cF7mesovg/s512/Zdj%C4%99cie013.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;O tym, że z taką siłą Terminator odcisnął się nie tylko na mojej wdzięcznej pamięci, świadczy - przykład pierwszy z brzegu - mnogość stron Wikipedii poświęconych i filmowi, i różnicom technicznym poszczególnych modeli maszyn z przyszłości, i Skynetowi i wielu innym detalom.&lt;br /&gt;Jakiekolwiek nie okaże się zwieńczenie tetralogii - wpływu pierwszych części na kino, na fantastykę i nawet na zbiorową wyobraźnię, nic już nie umniejszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS.&lt;br /&gt;A to, że w tym tygodniu 5 czerwca z premierą ''Ocalenia'' jest dla mnie ważniejszy niż niedziele eurowybory, to naprawdę nie moja wina. Niech się wstydzą ci, którzy tak jałowo ale za to natrętnie, usiłują mi wmówić, że ja już dawno pojąłem rangę wysyłania delegatów do Brukseli. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-7792312517574605177?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/7792312517574605177/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/06/troche-mroku-w-jasne-dni-czerwcowe.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/7792312517574605177'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/7792312517574605177'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/06/troche-mroku-w-jasne-dni-czerwcowe.html' title='Trochę mroku w jasne dni czerwcowe'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SiZuYwRyqII/AAAAAAAAAyU/P0cF7mesovg/s72-c/Zdj%C4%99cie013.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-5944365244278270976</id><published>2009-05-05T13:31:00.007+02:00</published><updated>2009-06-18T01:17:57.778+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Skarb z Taniej Książki</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.piw.pl/sklep/images/wsproza/wielki_sen.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 322px;" src="http://www.piw.pl/sklep/images/wsproza/wielki_sen.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Stoły uginające się pod niechcianymi książkami, wąskie przejścia pełne skupionych studentów i emerytów. Takich ''Tanich Książek'' jest po kilka w każdym mieście. Wydawniczego chłamu leży w nich co niemiara, ale i o niedocenione skarby można się tu potknąć nie raz i nie dwa. Ja w ten sposób potknąłem się o &lt;a href="http://www.piw.pl/sklep/product_info.php?products_id=133"&gt;''Wielki sen o niebie''&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nazwisko Sam Shepard powinno jakoś kojarzyć się miłośnikom filmów hollywodzkich. Twarz tego człowieka może nawet bardziej - większość ról w jego dorobku to postaci drugoplanowe (generał Garrison w ''Helikopterze w ogniu'', Frank James w ''Zabójstwie Jessiego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda''), ale doprawdy charakterystyczne. To jednak wcale nie najważniejsza rekomendacja, by wziąć do ręki niewielką książeczkę sygnowaną nazwiskiem aktora. Iluż bowiem aktorów ma w dorobku nie tylko szereg nominacji do nagród Emmy, Złotego Globu i Oskara, ale również... zdobytą za sztukę teatralną nagrodę Pulitzera?&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Otóż Sam Shepard to zarówno aktor, jak i dramaturg, scenarzysta oraz pisarz. Nostalgiczny i niestrudzony piewca Zachodu, ktory jednak nie jest już krainą do podboju, wyzwaniem dla pionierów, pełnym okazji do heroizmu. Zachód Sheparda to świat wyzwań codziennych, rodzących się w małych miasteczkach, niewielkich (i często dość zamkniętych) społecznościach. Świat pospolitych trosk i małych dramatów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;''Wielki sen o niebie'' to osiemnaście opowiadań, które zaludniają najzupelniej zwyczajni ''tutejsi''. Farmerzy, sprzedawcy, samotne matki, robotnicy. Ich życie płynie monotonnym raczej rytmem w świecie naznaczonym przez zdezelowane stacje paliw, przydrożne jadłodajnie migoczące bladymi, zdefektowanymi neonami, stare magazyny i domy na kółkach.&lt;br /&gt;Gdyby jednak na tym tylko poprzestać, szkoda byłoby czasu na dłuższe obcowanie z tak prostymi obrazkami z życia amerykańskiej prowincji. Kunsztowne jest w tym tomiku spoiwo wszystkich tych opowieści - gęstniejąca w tle wszystkich opowiadań tęsknota i chętka by coś zmienić. Uciec jedną z wielkich międzystanowych szos za daleki horyzont.&lt;br /&gt;Żaden bohater Sheparda jednak nie wspomina o świecie, który jest gdzieś tam, gdzieś indziej. Może nawet większość nie uświadamia sobie natury tej niewypowiedzianej tęsknoty. Dla wielu to chyba zresztą nie tęsknota, a tylko uspokajająca myśl, że gdyby coś chcieć zmienić, to zawsze w odwodzie jest międzystanowa i dowolne inne, zapomniane miejsce na Południowym Zachodzie, gdzie wszystko możnaby zacząć lepiej, inaczej... Istnieje przecież żywy dowód tego innego, możliwego świata - to wszyscy przyjezdni. Gnani czymś ze stanu do stanu wpadają na skrzydełko kurczaka albo na kawę do miejscowych barów a potem pędzą dalej. Pewnie mają do czego... Choć czy na pewno? &lt;span style="font-style: italic;"&gt;''Spoglądam na moją tackę ze skrzydełkami. Wydają się bardzo odległe. Nie mam pojęcia w jakim jestem mieście. To bez znaczenia. Nie mam pojęcia do jakiego miasta jadę. Nie mam żadnych planów''&lt;/span&gt; [opowiadanie ''Szyld prosto z życia''].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sam Shepard pojawił się w moim życiu prawie ćwierć wieku temu. Razem z Wimem Wendersem (reżyseria), Ry'em Cooderem (muzyka) i Robby Müllerem (obłędnie piękne zdjęcia) - jako autor tekstu, który posłużył za scenariusz filmu ''Paryż, Texas''. Od czasu seansu w nieistniejącym już bydgoskim kinie ''Awangarda'' wciąż nie znalazły się filmy zdolne wypchnąć ten obraz z pierwszej trójki najbardziej przeze mnie ulubionych. Inaczej niż w ''Paryż, Texas'' a także inaczej niż w napisanym również przez Sheparda scenariuszu ''Simpatico'' - przestrzenie zamknięte w najnowszych opowiadaniach nie są miejscem uzdrawiającej przemiany. Nie są sceną na której rozgrywa się walka charakterów. Tu Shepard portretuje miejsca, w których nie ma sensu oczekiwać życiowej kulminacji czy chwili przełomu. Wypada po prostu trwać sam na sam ze sobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawa rzecz, jak bardzo ta niezmienność portretowanych miejsc przerzuca się na sposób widzenia czytelnika. Opowiadania w ''Wielkim śnie o niebie'' rozgrywają się współcześnie o czym świadczą niezliczone szczegóły. Ja jednak podczas lektury wciąż łapię się na wyobrażeniach jak z obrazów Edwarda Hoppera. Zmieniły się może samochody, ale gęsty czas tkwi tam w bezruchu jakby lata 40. jeszcze się nie skończyły.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/8X1dPzejEK3G7KRjP40l2A?authkey=Gv1sRgCKC3jJH64sGc_QE&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SgAE3w-fG_I/AAAAAAAAAuc/gEFeT5ZUnds/s400/Edward_Hopper.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Edward Hopper ''Fabryka opakowań w Gloucester'' (1928). Reprod. z książki ''Hopper'' seria ''Klasycy sztuki'' Rzeczpospolitej&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-5944365244278270976?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/5944365244278270976/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/05/skarb-z-taniej-ksiazki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/5944365244278270976'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/5944365244278270976'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/05/skarb-z-taniej-ksiazki.html' title='Skarb z Taniej Książki'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SgAE3w-fG_I/AAAAAAAAAuc/gEFeT5ZUnds/s72-c/Edward_Hopper.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-1734564689861512260</id><published>2009-05-05T12:56:00.004+02:00</published><updated>2009-06-18T01:19:36.930+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pożytecznie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasówka'/><title type='text'>Prawie z ostatniej chwili.  Duża szansa dla fok</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wielkie, ufne ślepia, urocze pyszczki i mięciutkie futerko. Foki - piękne, łagodne stworzenia, bynajmniej nie łagodnie mordowane. Dla owych futerek głównie. Dziś największy rynek zbytu dla owych futer - Unia Europejska - wprowadził zakaz handlu wyrobami z fok. To nadzieja, że i polowania na foki będą rzadsze.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed dwoma miesiącami &lt;a href="http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/02/mozna-cos-wskorac-mailem.html"&gt;pisałem o tym, że nawet przez kilkoro polskich europarlamentarzystów można wywrzeć nacisk na jedną z kluczowych komisji PE&lt;/a&gt;, by nie ulegała lobbystom starającym się osłabić brzmienie projektowanych zapisów.&lt;br /&gt;Dziś już po wszystkim. &lt;span class="fullpost"&gt; Parlament Europejski przytłaczającą większością głosów przyjął całkowity zakaz handlu wyrobami z fok. Jak czytamy na stronie PE: &lt;a href="http://www.europarl.europa.eu/news/expert/briefing_page/54105-124-05-19-20090421BRI54104-04-05-2009-2009/default_p001c007_pl.htm"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;'' W praktyce zakaz oznacza, że z rynku znikną towary produkowane z mięsa, tłuszczu i skór fok, takie jak torby, buty, nakrycia głowy i  rękawice używane m.in. przez narciarzy, bokserów  i motocyklistów. Nie będzie wolno wprowadzać na rynek niektórych produktów farmaceutycznych, na przykład suplementów diety zawierających kwasy tłuszczowe Omega 3''&lt;/span&gt;.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;''This vote means that all three European Union (EU) institutions -- the Commission, the Council, and the Parliament -- are now in agreement, and seal products will no longer be placed on the market within the EU''&lt;/span&gt; - jak donosi Human Society International, jedna z organizacji, aktywizująca społeczeństwa do poparcia zakazu.&lt;br /&gt;HSI szacuje, że już same doniesienia o opracowywaniu w Europie tego zakazu, zdołały uratować życie około ćwierć miliona fok. Europa była bowiem przez lata głównym rynkiem zbytu dla kanadyjskich myśliwych. W ciągu dwóch lat - wskutek doniesień z Europy - cena skóry foczej kupowanej od łowcy spadła o 86 proc., do 15 dolarów kanadyjskich. W tym roku wielu myśliwych w ogóle zarzuciło polowania, wskutek czego z przewidzianej liczby 338.200 fok - zabito 57.622 zwierzęta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;object width="480" height="381"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.dailymotion.pl/swf/x544lv_stop-the-seal-hunt_animals&amp;related=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowScriptAccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.dailymotion.pl/swf/x544lv_stop-the-seal-hunt_animals&amp;related=1" type="application/x-shockwave-flash" width="480" height="381" allowFullScreen="true" allowScriptAccess="always"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;a href="http://www.dailymotion.pl/video/x544lv_stop-the-seal-hunt_animals"&gt;Stop the Seal Hunt&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Załadowane przez: &lt;a href="http://www.dailymotion.pl/PETATV"&gt;PETATV&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Osobiście nie liczę na to, że odtąd osławione kanadyjskie polowania na foki (te krwawe, z pałką w garści) kompletnie przejdą do przeszłości. Jakiś popyt jednak na skórki w Europie i na świecie był. Zakaz sprawi, że handlujący ponosić będą większe ryzyko, co z kolei wywinduje cenę szmuglowanych wyrobów. Powstanie czarny rynek i niejednemu człowiekowi łamanie zakazu będzie się sowicie opłacać.&lt;br /&gt;Furtki do nadużyć zawiera ot choćby taki fragment: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;''Produkty z fok będące owocem tradycyjnych polowań prowadzonych przez społeczności Eskimosów i przyczyniające się do ich utrzymania zostaną wyłączone z zakresu rozporządzenia. Dozwolone będą także polowania, których zasady określone zostały na podstawie prawa krajowego i których celem jest zapewnienie zrównoważonego użytkowania zasobów morskich''.&lt;/span&gt; Żonglerka kwitami potwierdzającymi, że towar pochodzi z ''tradycyjnego polowania Eskimosów'' jest całkiem łatwa do wyobrażenia. Podobnie jak próby zblatowania tej czy innej społeczności eskimoskiej do tuszowania większego przemytu.&lt;br /&gt;Ale te wszystkie możliwości oczywiście w niczym nie umniejszają rangi europejskiego zakazu. To (z uszanowaniem wszelkich proporcji) sytuacja przypominająca handel narkotykami. Każdy nacisk ze strony organów pilnujących prawa zwiększa ryzyko, ale zarazem winduje zyski, gdy ryzyko przestępców się powiedzie. Ale nikt rozsądny nie wyobraża sobie, by wobec tego walki z handlem narkotykami zaniechać.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-1734564689861512260?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/1734564689861512260/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/05/prawie-z-ostatniej-chwili-duza-szansa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/1734564689861512260'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/1734564689861512260'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/05/prawie-z-ostatniej-chwili-duza-szansa.html' title='Prawie z ostatniej chwili.  Duża szansa dla fok'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-4335594238322676268</id><published>2009-04-27T23:29:00.004+02:00</published><updated>2009-06-18T01:20:20.618+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naocznie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='w drodze'/><title type='text'>Uzupełnienie do zdjęć z interioru</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/MrbibmSCj0SBgLt47OCkVA?authkey=Gv1sRgCKC3jJH64sGc_QE&amp;feat=directlink"&gt;Tabliczka&lt;/a&gt; &lt;a href="http://w-lewandowski.blogspot.com/search?updated-max=2009-04-27T23%3A29%3A00%2B02%3A00&amp;max-results=1"&gt;ze stacji w Bronowie&lt;/a&gt;, zachęcająca do zachowania wielkopolskiej czystości, przypomniała mi, że od minionego lata mam w swych zbiorach podobne trofeum.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Oto jakie problemy z porządkiem nurtują zarząd dworca PKS w uroczym skądinąd Lubaniu na Dolnym Śląsku. Jaka precyzja w tej wskazówce dla podróżnych...&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/lewandowski102/3480587881/" title="Na dworcu w Lubaniu by lew102, on Flickr"&gt;&lt;img src="http://farm4.static.flickr.com/3352/3480587881_a8abc49055.jpg" width="500" height="288" alt="Na dworcu w Lubaniu" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-4335594238322676268?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/4335594238322676268/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/04/uzupenienie-do-zdjec-z-interioru.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/4335594238322676268'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/4335594238322676268'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/04/uzupenienie-do-zdjec-z-interioru.html' title='Uzupełnienie do zdjęć z interioru'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://farm4.static.flickr.com/3352/3480587881_a8abc49055_t.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-5109553919876742505</id><published>2009-04-25T09:27:00.006+02:00</published><updated>2009-06-18T01:20:56.490+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nastroje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naocznie'/><title type='text'>Migawki z krainy spowolnionego czasu</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Gdy raz, od wielkiego dzwonu, opuszczamy duże miasto i zanurzamy się w klimat prowincjonalny - miło ulec złudzeniu, że wszystko tu inne. To oczywiście nieprawda: nikt tu nie jest wolny od problemów (często większych niż te miejskie). Ale rozległe niebo i relikty przeszłości sprzyjają takim fantazjom.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Notki jakieś bardziej fotograficzne mi się zrobiły w tych dniach, ale czas po prostu nadrobić zaległości w obróbce nazwożonego zewsząd materiału. &lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Oto migawki (klikamy dla powiększenia):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/epP_HrIifryhvIOIndk-Bg?authkey=Gv1sRgCKC3jJH64sGc_QE&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SfK8eV5WdyI/AAAAAAAAApY/LISSUEwZuS0/s288/DSC_0010.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:100%;" &gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Mistrz z Kobylina&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/_5FuICXUr4AkXxJaaldo4Q?authkey=Gv1sRgCKC3jJH64sGc_QE&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SfK8eBuy3jI/AAAAAAAAApI/vn--bzBhn5E/s288/DSC_0009.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;Okno pracowni artysty (też Kobylin)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/1TgwVYIIW9Ccjo4ZYm-EKw?authkey=Gv1sRgCKC3jJH64sGc_QE&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SfK8eJlsCoI/AAAAAAAAApQ/ws04Q6zQaRc/s288/DSC_0004.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:100%;" &gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Stary ratusz w Borku Wlkp. - niebawem jak nowy&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/hDry1UBPcUCNpbttMr9a7w?authkey=Gv1sRgCKC3jJH64sGc_QE&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SfK8eaZb-zI/AAAAAAAAApo/J-c-78XG8RQ/s288/DSC_0014.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;" &gt;Piece w kobylińskim gimnazjum już tylko zdobią - grzeje co innego&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/328blvpn_mH8nSXa-h47NA?authkey=Gv1sRgCKC3jJH64sGc_QE&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SfK804WE5GI/AAAAAAAAAp8/CtW2t877Hn4/s288/DSC_0023.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:times new roman;font-size:100%;"  &gt;Uliczka Bruczek&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/mttBjm_wa2e8QOUuUgAz8A?authkey=Gv1sRgCKC3jJH64sGc_QE&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SfK9cVJBXDI/AAAAAAAAAqc/fvHJlMDcGvc/s288/DSC_0036.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:100%;" &gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Gdzieś pośrodku pól i lasów&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/GSVQIPDZVkX5i3swbBOp3g?authkey=Gv1sRgCKC3jJH64sGc_QE&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SfK9ceJ5Y1I/AAAAAAAAAqk/YgYa3czOHyU/s288/DSC_0040.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:100%;" &gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Pod Żninem wiatraki atakują znienacka&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/MrbibmSCj0SBgLt47OCkVA?authkey=Gv1sRgCKC3jJH64sGc_QE&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SfK9cXidyfI/AAAAAAAAAqs/WospEqSoeHc/s288/DSC_0049.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:100%;" &gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Nieznany już nawet w Poznaniu, wielkopolski ''porzundek'' na stacyjce Bronów&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/uniDqOhHBzpEDHUu627CZg?authkey=Gv1sRgCKC3jJH64sGc_QE&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SfK9cufMg8I/AAAAAAAAAq0/pGSsiRzQ78s/s288/DSC_0051.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:100%;" &gt;&lt;span style="font-family:times new roman;"&gt;Bronów i bronowskie pobożne życzenia&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-5109553919876742505?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/5109553919876742505/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/04/migawki-z-krainy-spowolnionego-czasu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/5109553919876742505'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/5109553919876742505'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/04/migawki-z-krainy-spowolnionego-czasu.html' title='Migawki z krainy spowolnionego czasu'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SfK8eV5WdyI/AAAAAAAAApY/LISSUEwZuS0/s72-c/DSC_0010.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-2337667546396091179</id><published>2009-04-25T02:18:00.005+02:00</published><updated>2009-07-01T13:10:02.035+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naocznie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reklama'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='smacznego'/><title type='text'>Na udręki 16-latków... Duda!</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Przeleciały jak błyskawica tegoroczne testy na zakończenie gimnazjów. Notka z tej okazji będzie krótka, ale... hmmm... treściwa.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Przyjechawszy z pogadanką dla młodzieży w dalekim Kobylinie*) zerknąłem na tablicę ogłoszeń w korytarzu gimnazjum. Pełna była zupełnie zwyczajnych ulotek zachęcających do zapoznania się z ofertą edukacyjną okolicznych szkół średnich. Lecz jedna pomiędzy nimi była absolutnie niezwyczajna; uderzała i jaskrawą barwą i mocą hasła, któremu chyba żaden gimnazjalista nie da rady się oprzeć:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width: auto;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/GXPZQ_G1YkOb9ajziIacWA?authkey=Gv1sRgCKC3jJH64sGc_QE&amp;amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SfJWBRAF7yI/AAAAAAAAAnw/N5OBcaizdow/s288/DSC_0032.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;--------&lt;br /&gt;*) Trzytysięczny Kobylin leży pod Krotoszynem, który leży pod Ostrowem Wlkp., który leży pośrodku niczego - niemal dokładnie w tej samej odległości jednocześnie od Poznania, Wrocławia i Łodzi.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-2337667546396091179?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/2337667546396091179/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/04/na-udreki-16-latkow-duda.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/2337667546396091179'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/2337667546396091179'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/04/na-udreki-16-latkow-duda.html' title='Na udręki 16-latków... Duda!'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SfJWBRAF7yI/AAAAAAAAAnw/N5OBcaizdow/s72-c/DSC_0032.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-2399303583100153425</id><published>2009-04-18T01:14:00.004+02:00</published><updated>2009-07-01T13:10:27.442+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nastroje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='w telewizji'/><title type='text'>Wiosna: powietrze pachnie trawą...</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nie, notka nie będzie o narkomanii, co możnaby podejrzewać za sprawą słówka ''trawa''. Jednak także dotyczy nałogu (bakcyla w wersji łagodniejszej). Coś się bowiem w człowieku wyrywa w taką pogodę na pole, że nie ma zmiłuj.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mowa o polu golfowym, za którym zdążyłem się nieźle stęsknić od jesieni. A nawet gdybym aż tak stęskniony nie był, to nie ma siły, by nie poruszyły mnie takie oto migawki. Ta niesamowita seria holes in one miała miejsce podczas jednego tylko dnia na US Masters (przed parunastu dniami zaledwie). Warto odnotować, że jeden z takich strzałów przypadł w udziale 74-letniemu, genialnemu Gary'emu Playerowi:&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/AHTZf6tK6hY&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/AHTZf6tK6hY&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-2399303583100153425?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/2399303583100153425/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/04/wiosna-powietrze-pachnie-trawa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/2399303583100153425'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/2399303583100153425'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/04/wiosna-powietrze-pachnie-trawa.html' title='Wiosna: powietrze pachnie trawą...'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-8546857763507445320</id><published>2009-04-11T13:08:00.003+02:00</published><updated>2009-07-01T13:11:10.382+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasówka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziennikarstwo'/><title type='text'>Śmierdzące jajeczko</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;W Wielki Czwartek w w redakcji ''Rzeczpospolitej'' odbyło się referendum. Pracownicy mieli zadecydować, czy zgadzają się na obniżenie wszystkim wynagrodzenia o 10 proc., czy też chcą indywidualnie negocjować warunki dalszej współpracy z kierownictwem spółki. Jedno dobre w tej zupełnie niewesołej wiadomości to fakt, że kierownictwo w ogóle miało z kim to ustalić.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powody tej sytuacji są oczywiste: rynek prasy papierowej się kurczy. ''Rzeczpospolita'' (wg informacji Wirtualnych Mediów, cytujących dane ZDKP) w lutym zanotowała najgorszy wynik sprzedaży w historii: 126 623 egz. (spadek o 12 proc.).&lt;br /&gt;Koszty zatrudnienia są najbardziej ''plastyczne'' - nie ma sposobu, by na np. kosztach druku albo dystrybucji zaoszczędzić z tak szybkim efektem, jak w przypadku cięć pracowniczych. &lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;To prawda trywialna. Natomiast dyskusja czy efekt jakościowy takich cięć będzie równie korzystny, staje się bezprzedmiotowa, jeśli menedżment składa się z wyznawców &lt;a href="http://pl.wikiquote.org/wiki/Janusz_Filipiak"&gt;''zasady Filipiaka''&lt;/a&gt;: &gt;Każdego specjalistę można zastąpić skończoną liczbą studentów.&lt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powtórzę jednak, że w mej skromnej opinii, lepiej dla załogi ''Rzepy'' wchodzić w Wielkanoc z bolesnym pytaniem z referendum, aniżeli z wiadomością o tym kto - bez żadnej dyskusji - ''leci'' z fimy wskutek arbitralnej dyskusji szefostwa.&lt;br /&gt;Nie znam wyników referendum; wierzę, że pewni swej wartości pracownicy mogą mieć opór przed zgodą na przycięcie swej płacy, by ratować posady tych, których sami niezbyt cenią. Jeśli jednak z grubsza wyniki głosowania będą takie, jak zakłada zakładowa ''Solidarność'', to jestem przekonany, że na dłuższą metę będzie to dobre dla całego wydawnictwa. Tak samo dla załogi, jak i dla kierownictwa. Utwierdzi to bowiem ludzi w przekonaniu, że mają na swoją firmę realny wpływ. Że są jej częścią naprawdę, a nie tylko na użytek wewnętrznych e-maili zarządu, pławiącego się w odmienianiu we wszystkich przypadkach słów ''kochani'', ''nasi drodzy'', ''nasza firma'', ''my'', ''musimy'', ''wspólnie'' i tak dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak jak jestem sceptyczny wobec przyszłości gazet uparcie chcących łączyć wysokonakładowość z opiniotwórczością i z zyskami zarazem, tak samo upatruję pewnych szans w umiarze, który pozwala spotkać się gdzieś w pół drogi związkowcom i zarządowi. &lt;br /&gt;W pewnych warunkach może z tego rodzić się nowa jakość w środowisku, lepiej zmotywowanym do stawiania czoła turbulencjom na rynku.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-8546857763507445320?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/8546857763507445320/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/04/smierdzace-jajeczko.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/8546857763507445320'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/8546857763507445320'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/04/smierdzace-jajeczko.html' title='Śmierdzące jajeczko'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-305650319949766075</id><published>2009-04-08T00:33:00.003+02:00</published><updated>2009-07-01T13:11:37.684+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naocznie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='w drodze'/><title type='text'>Druga strona doświadczenia za kierownicą</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;W reakcji na mój &lt;a href="http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/02/najgorsze-sa-studentki-pedagogiki.html"&gt;dawniejszy wpis o artykule poświęconym słabym kandydatom do praw jazdy&lt;/a&gt;, znajomy przysłał mi pewną historię.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Napisał: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kilka dni temu ktoś chciał mnie staranować. Nie nauczył się jak jeździ się na rondzie i nie opanował wszystkich znaków drogowych. Jednym słowem dno! Nie wiem, czy zdał za pierwszym, czy za dziesiątym razem. Nie wie jak zjechać z wewnętrznego pasa na zewnętrzny i się boi. Bojąc się, jedzie [stale] po zewnętrznym dookoła, łamiąc przepisy Prawa o Ruchu Drogowym. Policja łapie pędziwiatrów, a kto złapie sieroty?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może nie jest najzręczniejsze, abym to ja potakiwał tak wyrażonej opinii, bo ktokolwiek widział moje dokonania za kółkiem, ten również musiał z pewnością przełykać różne słowa, z których ''sierota'' było raczej łagodniejszym. Ale szczerze się zgadzam - zawalidrogi potrafią przysporzyć w ruchu niewiele mniej kłopotów a nawet zagrożeń, co upojeni szybkością cwaniacy wyprzedzający wszystko z silnikiem mniejszym niż ich własny. &lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście istnieje w praktyce policyjnej coś takiego jak mandaty za utrudnianie ruchu (więc także np. za zbyt wolną, nieuzasadnioną warunkami jazdę po autostradzie itp.). Przykład kierowcy łamiącego zasady poruszania się po rondzie to wręcz oczywiste pole do popisu dla drogówki. Ale ciekawym czy ktokolwiek słyszał wiarygodną historię o konkretnej osobie choćby pouczonej w takich okolicznościach?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale z drugiej strony - jak mawiał Tewje Mleczarz - nie mogę jednak nie posadzić sam siebie w wyobraźni za kierownicą samochodu i nie wspomnieć jak (pardon) posrany bywam przy całym moim beztalenciu, gdy już muszę się włączyć do ruchu. Podświadomie uruchamia się wtedy w człowieku żądanie wyrozumiałości dla niewprawnych, bo ''każdy kiedyś się uczył'' a także ''każdy jakoś musi doskonalić jazdę zanim osiągnie mistrzostwo''. (Czy faktycznie kiedykolwiek je osiągnie, to inna kwestia).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zamierzchłej przeszłości był taki pomysł, by nieśmiałym nowicjuszom nieco to doskonalenie w boju ułatwić. Lansowano naklejanie etykiet sygnalizującymi z dala, że ten pojazd prowadzi ktoś równie ''zielony'' jak liście na tych naklejkach. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SdvdG7Qv0cI/AAAAAAAAAmY/VQt3LuuwDy8/s1600-h/listek.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 125px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SdvdG7Qv0cI/AAAAAAAAAmY/VQt3LuuwDy8/s400/listek.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5322090495725261250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pomysł był oparty na cokolwiek kropotkinowskiej wierze w naturalną dla ludzi dobroć i życzliwość, ale rzeczywistość sprzyjała raczej kantowskiemu poglądowi o przyrodzonym ludzkiej naturze złu. Chyba każdy zaaferowany nabywca upragnionego autka, który zaopatrywał się w sklepie ''Polmozbytu'' we wspomniane naklejki, usłyszał kiedyś zjadliwy dowcip, że od teraz jego wóz jest jak kapusta: &lt;br /&gt;- Z przodu liść, z tyłu liść, a w środku głąb.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słabo jeździć ale grać kozaka - źle. Być marnym kierowcą i głośno apelować o wzgląd na to - jeszcze gorzej. Wobec tego zgrabnej Puenty w tej notce nie będzie, bo komentarz znajomego, od którego ją zacząłem, tylko zamęt mi wprowadził w uporządkowaną wizję szos polskich :)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-305650319949766075?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/305650319949766075/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/04/druga-strona-doswiadczenia-za.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/305650319949766075'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/305650319949766075'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/04/druga-strona-doswiadczenia-za.html' title='Druga strona doświadczenia za kierownicą'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SdvdG7Qv0cI/AAAAAAAAAmY/VQt3LuuwDy8/s72-c/listek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-6396753589962535843</id><published>2009-04-04T01:53:00.006+02:00</published><updated>2009-07-01T13:12:04.585+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na ekranie'/><title type='text'>Dobry, Zły i Brzydki z przedmieścia Detroit</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://www.filmweb.pl/f476580/Gran+Torino,2008"&gt;''Gran Torino''&lt;/a&gt; to film, który daje nawet więcej niż obiecuje. Niestety - gdy zerknąć na te bonusy chłodno i z rzeczowym dystansem, okaże się, że to dość tanie i pospolite błyskotki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://farm4.static.flickr.com/3192/3009336486_5e6e65d124.jpg?v=0"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 338px; height: 500px;" src="http://farm4.static.flickr.com/3192/3009336486_5e6e65d124.jpg?v=0" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samego Clinta Eastwooda w takiej formie aktorskiej, byłoby dość, aby film zasłużył na cały swój rozgłos. Rzecz nawet nie w tym, że występuje w takim wieku - co dość niegrzecznie mu się wylicza w zapowiedziach ''Gran Torino''. Po prostu tworzy pełnokrwistą kreację, przeobraża się w człowieka tak realnego, że w parę chwil widz ulega iluzji, iż tego wkurzającego dziadygę zna od wielu lat z własnego sąsiedztwa.&lt;br /&gt;Co więcej - choć być może jest to typ najbardziej podobny do sierżanta Highwaya ze &lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt0091187/"&gt;''Wzgórza Złamanych Serc'&lt;/a&gt;' - mimo wszystko Eastwood ma wciąż do zaoferowania bogaty wybór środków wyrazu i nie kopiuje po prostu swych wcześniejszych postaci. Czego nie o każdym starym mistrzu da się powiedzieć - np. o Jacku Nicholsonie, żeby daleko nie szukać.&lt;br /&gt;Dlaczego więc, zadowolony z seansu zaraz po wyjściu z kina, dziś roztrząsam na nowo to, co obejrzałem i kręcę lekko nosem? &lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Z jednej strony doceniam to, jak skutecznie w jednym obrazie połączono tak wiele warstw tematycznych. Powiedzmy bowiem szczerze - nie da się jednym zdaniem orzec ''o czym to jest''. Czy to film o starzeniu się? O porozumieniu bądź nieporozumieniu między pokoleniami? Albo może między kulturami? A może o upadku amerykańskiego mitu? Czy przeciwnie - o drodze ku jego wskrzeszeniu? Lub też po prostu jest to głos w dyskusji o sensie albo bezsensie przemocy? To na tyle dobry film, że takim prostym streszczeniom się wymyka.&lt;br /&gt;Jest jednak i druga strona. W tym gąszczu problemów, gdzie każdy wątek otwiera kolejny i tworzy hipnotyczną zachętę do wejścia w głąb świata Walta Kowalskiego, nawet nie zauważamy jak zręcznie i prostymi ścieżkami prowadzeni jesteśmy ku jedynym słusznym sądom w każdej z problematycznych kwestii. Jak łatwo dajemy się popychać w stronę identyfikacji z szorstkim, lecz dobrym bohaterem Eastwooda, gdy jego tłem są postaci szkicowane grubą, jednoznaczną krechą. Od tępawych wnucząt, poprzez konformistycznych synów i obdarzonych przyrodzoną dobrocią sąsiadów, aż po pozbawionych hamulców gansterów - Walta Kowalskiego otacza świat, sprawiający, że widz wierzy w szlachetność tego faceta, jeszcze zanim zdarzy się cokolwiek, co mogłoby ją potwierdzać.&lt;br /&gt;Nie najkunsztowniejszy to sposób kreowania konfliktu na ekranie, prawda? Ale cóż - nie ma się co dziwić, że gdy do gry wchodzi zawodnik tej klasy co Eastwood, cała rozgrywka staje się mu podporządkowana.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-6396753589962535843?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/6396753589962535843/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/04/dobry-zy-i-brzydki-z-przedmiescia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/6396753589962535843'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/6396753589962535843'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/04/dobry-zy-i-brzydki-z-przedmiescia.html' title='Dobry, Zły i Brzydki z przedmieścia Detroit'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-3299280270427053600</id><published>2009-03-19T14:29:00.007+01:00</published><updated>2009-07-01T13:12:35.541+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasówka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziennikarstwo'/><title type='text'>Kłopoty z patrzeniem przed siebie</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;W dziennikarstwo wpisana jest nietrwałość wypracowanego dorobku. ''Dzisiejsze gazety wyścielą jutrzejsze kosze'' - to bodaj najkrócej wyrażony pogląd na to, jak szybko publikacje tracą swą siłę. Ale niekiedy to wcale nie przekleństwo, a błogosławieństwo tego zawodu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak się złożyło, że ''odkryłem'' w domu stertę tygodników z ubiegłego roku. Do części z nich nie zajrzałem na czas i dotąd leżały nieprzeczytane. Przed wyrzuceniem przewertowałem kilka z nich. Na dłużej moją uwagę przykuł tekst z ''Polityki'', z 3 maja 2008: ''Bałkanizacja po rosyjsku''. A dokładniej - jego podtytuł: ''Wojna na Kaukazie nikomu by się nie opłaciła. Zwłaszcza Rosji''.&lt;br /&gt;Autor prowadzi interesującą i naprawdę pogłębioną analizę splotu zależności gospodarczych między Rosją a Gruzją, stanu kontroli jednego i drugiego państwa nad spornymi terenami oraz zewnętrznego otoczenia politycznego. Dwie kolumny takiego wywodu są dostatecznie ostrożne i rzeczowe, tak, że nie ma się do czego przyczepić. I dopiero puentując swój tekst, autor dzieli się opinią: ''Rosji też musi zależeć na spokoju. Ewentualna awantura z pewnością obudzi ich stronę Kaukazu''.&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/ScJReluf9DI/AAAAAAAAAlg/9TLxsi7FsaY/s1600-h/Russia-Georgia-Flag.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 227px; height: 120px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/ScJReluf9DI/AAAAAAAAAlg/9TLxsi7FsaY/s320/Russia-Georgia-Flag.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5314900096215675954" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jak wiemy - ''awantura'' zaczęła się trzy miesiące później, 7 sierpnia, i przybrała niespotykany rozmiar. Nie w tym upatruję niecelności analizy Jędrzeja Winieckiego, że do wojny w ogóle doszło. Choć wskazał czynniki, które powinny powstrzymać Tbilisi i Moskwę od walki, to nie przesądzał, że wszyscy na pewno postąpią rozsądnie. Ale w tym problem, że nie nastąpił skutek wojny, którego pojawienie się ''z pewnością'' autor zapowiadał. Rosja odniosła doraźne zwycięstwo okupione długofalowym zrujnowaniem wizerunku a nawet narastającymi problemami z własnym społeczeństwem, jednak północny Kaukaz bynajmniej nie stanął w ogniu. Nikt tam, po wrażeniu jakie zrobiła skala inwazji, nie zamierza być następnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spotykamy ten problem w dziennikarstwie bardzo często (a wciąż znajdują się tacy, co - jak ja - sięgają do niegdyś napisanych tekstów). Jest wręcz immanentną częścią tego zawodu, którego głównym wskazaniem jest ''być pierwszym''. Zarówno w przytoczeniu newsa, jak i w sformułowaniu analiz dla rozwijającej się sytuacji. Z danymi dostępnymi do przekazania w tekście, jest jak z za krótką kołdrą: im bardziej walczymy o to, by ją przesunąć w czasie ''do siebie'', tym bardziej brakuje twardych danych z czasu przyszłego.&lt;br /&gt;Teoretycznie najłatwiej się ustrzec przed tym problemem, w ogóle nie siląc się na proroctwa dotyczące przyszłości. Ale to nie wchodzi to w grę - równie ważnym dziennikarskim imperatywem co szybkość, jest też objaśnianie. Pisanie nie tylko o zdarzeniu, ale tłumaczenie z czego się wzięło i JAKIE MOŻE MIEĆ SKUTKI.&lt;br /&gt;W praktyce zostaje więc tylko jedna, ale bezcenna metoda konstruowania tekstu: cytować autorytety. Dopytywać, nawet ''dociskać'' - i jeszcze raz cytować.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-3299280270427053600?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/3299280270427053600/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/03/w-dziennikarstwo-wpisana-jest.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/3299280270427053600'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/3299280270427053600'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/03/w-dziennikarstwo-wpisana-jest.html' title='Kłopoty z patrzeniem przed siebie'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/ScJReluf9DI/AAAAAAAAAlg/9TLxsi7FsaY/s72-c/Russia-Georgia-Flag.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-1065112126873342430</id><published>2009-03-10T21:26:00.006+01:00</published><updated>2009-07-01T13:13:03.605+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasówka'/><title type='text'>W taką rocznicę głos wypada oddać mądrzejszym</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;50. rocznica Powstania Narodowego, które wybuchło w stolicy Tybetu, Lhasie, przeciwko chińskim represjom. Dobry moment dla ponownego zwrócenia uwagi na tę trwającą ponad pół wieku okupację, która dotąd kosztowała życie 1,2 mln ludzi.&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SbbRbwH8bdI/AAAAAAAAAlY/sBVv90ktkms/s1600-h/TYBETTASMA.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 60px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SbbRbwH8bdI/AAAAAAAAAlY/sBVv90ktkms/s200/TYBETTASMA.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5311663085234974162" /&gt;&lt;/a&gt; Każdorazowe przywołanie nazwy Tybetu ożywia też ludzi, którzy nawołują do realizmu w polityce, apelują o zaakceptowanie chińskiego punktu widzenia w imię dobrych interesów, czy przynajmniej malują nieciekawy obraz tybetańskich stosunków społecznych sprzed chińskiej inwazji.&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Jako człowiek, który połowę dotychczasowego życia przetrwał w reżimie, chronionym m.in. przez zachodnie poszanowanie dla ''realpolitik'', jasno opowiadam się za tybetańskim prawem do samostanowienia. Ale dla wsparcia tybetańskich racji posłużę się dziś odnośnikiem do tekstu fachowca, Elliota Sperlinga, dyrektora Ośrodka Studiów Tybetańskich Uniwersytetu w Indianie. Tłumaczenie jego tekstu dla New York Timesa zamieszcza portal &lt;a href="http://ratujtybet.org/Tybet/Punkt_widzenia"&gt;ratujtybet.org&lt;/a&gt; :&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;gt;&amp;gt;Jakkolwiek Tybet podporządkował się rządom Mongołów i potem Mandżurów, nigdy nie został przyłączony do Chin. Te same dokumenty, które wskazują na poddanie Tybetu wobec obydwu dynastii, podają także, że chińska dynastia Ming (rządząca w latach 1368-1644) nigdy nie miała kontroli nad Tybetem. Ciekawe, biorąc pod uwagę upór Chin w twierdzeniu, że ich zwierzchnictwo nad Tybetem trwa nieprzerwanie od XIII wieku. Co więcej, idea ta powstała dość niedawno, bowiem jeszcze na początku XX wieku chińscy pisarze generalnie datowali przyłączenie Tybetu do Chin na wiek XVIII. Określali status Tybetu za rządów Qing jako ‘zależność feudalną’, a nie jako integralną część Państwa Środka. Kiedy w 1911r. dynastia Qing upadła, Tybet ponownie stal się niepodległym krajem.&amp;lt;&amp;lt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-1065112126873342430?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/1065112126873342430/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/03/w-taka-rocznice-gos-wypada-oddac.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/1065112126873342430'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/1065112126873342430'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/03/w-taka-rocznice-gos-wypada-oddac.html' title='W taką rocznicę głos wypada oddać mądrzejszym'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SbbRbwH8bdI/AAAAAAAAAlY/sBVv90ktkms/s72-c/TYBETTASMA.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-6790581221642121276</id><published>2009-03-05T14:54:00.005+01:00</published><updated>2009-07-01T13:13:30.558+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasówka'/><title type='text'>Gadać się nie chce</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kiedyś e-maile zabiły (niemal) sztukę pisania listów. Dziś one-linery zabijają e-maile, pojmowane jako mozolne pisanie listów, tyle że nie długopisem a klawiszami. A co padnie ofiarą jutro?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W internetowej prehistorii (jakieś - lekko licząc - 10 lat temu) odbyła się niejedna debata o tym, jaki wpływ będzie miała komunikacja sieciowa na relacje międzyludzkie. Wtedy problemem nurtującym badaczy było to, czy pisanie e-maili i czatowanie to prosta droga do wyobcowania środowiskowego czy może przeciwnie - szansa na stopniowe otwarcie się społeczne ludzi wycofanych i introwertycznych? Czy to groźba zanikania głębszych pokładów uczuć, wypieranych przez powierzchowne i nietrwałe relacje, czy jedynie zaadoptowanie tradycyjnej komunikacji do nowych realiów technologicznych?&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Felieton na stronie internetowej &lt;a href="http://www.telegraph.co.uk/news/4938752/Are-you-a-text-addict.html"&gt;''Daily Telegraph''&lt;/a&gt; *) dowodzi, że nowe czasy przynoszą zazwyczaj stare problemy - jedynie w innym opakowaniu. Tym razem problemem okazuje się niechęć nowego cyberpokolenia, wychowanego na wiadomościach one-liner, do używania paszczy. Czyli rozmawiania, i to nawet przez komórkę.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/Sa_oqqrS87I/AAAAAAAAAk4/a0-KnkesR_A/s1600-h/daily-tel_4marca2009.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 158px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/Sa_oqqrS87I/AAAAAAAAAk4/a0-KnkesR_A/s200/daily-tel_4marca2009.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5309718305401140146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Cała konstrukcja wydaje mi się nieco naciągana, bo mimo wszystko trudno mi uznać, że po parunastu SMS-ach dziennie nadal woli się wklepywać literki niż po prostu pogadać. Ale niezależnie od trochę fantastycznego punktu wyjścia (na stwierdzenie: ''I thought it might be nicer to talk. Friends are supposed to talk'' zapada cisza z zakłopotania a po niej odzew: ''Have you got post-natal depression?'') warto pomyśleć nad tym, że istotnie szybkie formy komunikacji wypierają te czasochłonne.&lt;br /&gt;Kiedyś e-maile zabiły (niemal) sztukę pisania listów. Dziś one-linery zabijają e-maile, pojmowane jako mozolne pisanie listów, tyle że nie długopisem a klawiszami. Jutro pewnie Twitter i jego klony zamachną się na życie blogów.&lt;br /&gt;Czy to powód wyłącznie do smutnego wzdychania za przemijającym światem? Osobiście sądzę wprost przeciwnie: pozorne ''wymieranie'' pewnych rodzajów komunikacji z innymi ludźmi, czyni te sposoby bardziej ekskluzywnymi i cenniejszymi. Dawna przyjemność otrzymania długiego listu starannie napisanego piórem obecnie jest już przyjemnością wręcz szaloną. Długie rozmowy telefoniczne staną się może rzadsze, ale będzie można trawić czas na nie z ludźmi, na ktorych naprawdę nam zależy. W powodzi mikroblogowych wyznań o tym, co świat miał dziś na śniadanie i jaka jest pogoda, łatwiej pewnie będzie odnaleźć prace obszerniejsze, pisane z przekonania i z rzetelnego namysłu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jeśli - jak mniema autorka felietonu ''Are you a text addict?'' - za przyczyną cyberkomunikacji nieco ludzi powalą nowe dolegliwości **), to może nawet nieco ulżymy planecie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;------------&lt;br /&gt;*) ''Are you a text addict'' By Judith Woods, 4 marca 2009.&lt;br /&gt;**) cyt. ''Forget STDs, FTDs (Facebook Transmitted Diseases) are far more likely to kill you – and you don't even get to have sex.&lt;br /&gt;According to psychologist Aric Sigman, a reduction in personal contact leads to social isolation, which heightens the risk of heart disease, stroke and dementia; and sensational headlines screamed recently that Facebook can cause cancer.''&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-6790581221642121276?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/6790581221642121276/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/03/gadac-sie-nie-chce.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/6790581221642121276'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/6790581221642121276'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/03/gadac-sie-nie-chce.html' title='Gadać się nie chce'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/Sa_oqqrS87I/AAAAAAAAAk4/a0-KnkesR_A/s72-c/daily-tel_4marca2009.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-1767223764112882118</id><published>2009-02-27T01:48:00.004+01:00</published><updated>2009-07-01T13:14:01.458+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pożytecznie'/><title type='text'>Można coś wskórać mailem</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Za trzy dni w Parlamencie Europejskim pewne posiedzenie, którego wynik może leżeć na sercu wszystkim nieobojętnym na los resztek żywej przyrody na Ziemi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Głosowane będą (nie plenarnie, a w &lt;a href="http://www.europarl.europa.eu/activities/committees/membersCom.do?language=PL&amp;body=IMCO"&gt;Komisji Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów&lt;/a&gt;) poprawki do projektu zakazu handlu produktami pochodzącymi z uboju fok. O tym jak wyglądają polowania na foki chyba z grubsza wiedzą wszyscy - są krwawe, najczęściej bez troski o oszczędzenie zwierzętom cierpień i bólu. I wciąż masowe (niebawem rusza sezon na foki w Kanadzie). &lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Zakaz (egzekwowany i przestrzegany) obrotu skórami i innymi wyrobami z tych zwierząt na terenie całej Unii Europejskiej to szansa, by drastycznie zmniejszyć popyt i tym samym skalę uboju. Ale wcale nie jest przesądzone, że projekt oprze się naporowi lobbystów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Komisji zasiada m.in. troje polskich eurodeputowanych:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.malgorzatahandzlik.com/"&gt;Małgorzata Handzlik&lt;/a&gt; [ e-mail: malgorzata.handzlik@europarl.europa.eu ]&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.filipkaczmarek.pl/"&gt;Filip Kaczmarek&lt;/a&gt; [ e-mail: filip.kaczmarek@europarl.europa.eu ]&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.leopoldrutowicz.pl/"&gt;Leopold Józef Rutowicz&lt;/a&gt; [ e-mail: leopoldjozef.rutowicz@europarl.europa.eu ]&lt;br /&gt;Choćby tylko do nich wciąż jeszcze można skierować e-mailem taki np. apel:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Prośba o zagłosowanie 2 marca za bezwględnym zakazem handlu foczymi produktami&lt;/span&gt;  &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Szanowna Pani Eurodeputowana (Szanowny Panie Eurodeputowany) &lt;br /&gt;- zwracam się do Pani(-a) o pomoc.&lt;br /&gt;Tej wiosny Parlament Europejski będzie głosować w sprawie przełomowego wniosku o wprowadzenie zakazu handlu produktami foczymi - zakazu, który pomógłby uratować miliony fok przed okrutną, nieludzką rzezią.&lt;br /&gt;2 marca w Komisji Rynku Wewnętrznego i Ochrony Konsumentów (IMCO) Parlamentu Europejskiego odbędzie się niezwykle ważne głosowanie. IMCO zadecyduje jakie poprawki powinny zostać wprowadzone do projektu, i to na podstawie opinii IMCO będą prowadzone późniejsze głosowania.&lt;br /&gt;Ta kwestia powinna powinna być dla IMCO oczywista, w końcu 425 posłów do Parlamentu Europejskiego zaczęło się domagać natychmiastowego zakazu handlowania foczymi futrami i innymi foczymi produktami.&lt;br /&gt;Niestety niektórzy członkowie IMCO starają się osłabiać powyższy wniosek. Sprawozdawca Diana Wallis przedstawiła swoje - co najmniej kontrowersyjne - poprawki, które zezwoliłyby na kontynuację tej okrutnej i krwawej rzezi niewinnych stworzeń.&lt;br /&gt;Przewodnicząca IMCO, Arlene McCarthy, przedstawiła znacznie bardziej stosowny zestaw poprawek, który popiera bezwzględne zakazanie handlu wyrobami pochodzenia foczego. To właśnie te poprawki są popierane przez przytłaczającą większość Europejczyków oraz naszych Parlamentarzystów.&lt;br /&gt;Już za parę tygodni rozpocznie się kolejna rzeź fok w Kanadzie. Jako członek IMCO ma Pani (Pan) możliwość zatrzymać tę przemoc. Zwracam się więc do Pani(-a) z wielką prośbą o zrobienie tego, co zrobić należy: stanięcie w obronie niewinnych fok oraz o poparcie poprawek Eurodeputowanej Arlene McCarthy.&lt;br /&gt;Razem z wieloma Pani(-a) wyborcami, będę uważnie obserwować rozwój sytuacji.&lt;br /&gt;Z poważaniem,&lt;br /&gt;(...)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" id="playerLoader" width="360" height="301" codebase="http://fpdownload.macromedia.com/get/flashplayer/current/swflash.cab"&gt;&lt;param name="movie" value="http://farm.sproutbuilder.com/load/2gAPmtFIEmXbIL_m.swf" /&gt;&lt;param name="quality" value="best" /&gt;&lt;param name="allowScriptAccess" value="always" /&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true" /&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent" /&gt;&lt;embed src="http://farm.sproutbuilder.com/load/2gAPmtFIEmXbIL_m.swf" width="360" height="301" name="playerLoader" align="middle" wmode="transparent" play="true" loop="false" quality="best" allowScriptAccess="always" allowFullScreen="true" type="application/x-shockwave-flash" pluginspage="http://www.adobe.com/go/getflashplayer"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;img style="visibility:hidden;width:0px;height:0px;" border=0 width=0 height=0 src="http://counters.gigya.com/wildfire/IMP/CXNID=2000002.0NXC/bT*xJmx*PTEyMzU2OTY*MTUzMTImcHQ9MTIzNTY5NjQzNDgxMiZwPTEyMDc*MSZkPTJnQVBtdEZJRW1YYklMX2*mZz*yJnQ9Jm89NTE3NTc5OTk5NmEzNGQ3MWFmYTM*MjYzMTcwNzVkNmI=.gif" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-1767223764112882118?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/1767223764112882118/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/02/mozna-cos-wskorac-mailem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/1767223764112882118'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/1767223764112882118'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/02/mozna-cos-wskorac-mailem.html' title='Można coś wskórać mailem'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-4736305906685166839</id><published>2009-02-25T14:22:00.006+01:00</published><updated>2009-07-01T13:14:24.066+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasówka'/><title type='text'>Razem czy z osobna</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zwykle desperacko chce się wierzyć, że spiski nie istnieją, że nasze codzienne starania mają sens, bo są częścią globalnej gry fair. Dlatego myślenie o każdym niepokojącym sygnale z osobna - ratuje nasze podskórne poczucie bezpieczeństwa.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W numerze &lt;a href="http://www.newsweek.pl/wydania/1062"&gt;7/2009 Newsweeka (Polska)&lt;/a&gt; dwie kolumny zajmuje ''Polski ślad kamorry'' Violetty Krasnowskiej. Materiał wpisuje się w obecną falę zainteresowania włoską przestępczością zorganizowaną, wywołaną publikacją ''Gomorry'' Roberta Saviano. Ale ma też dodatkowy walor dla polskiego czytelnika - łączy ze sobą w zazębiające się puzzle historie, które dotąd nasze media miały w zwyczaju opisywać bez szerszych kontekstów.&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Wpadka jakiegoś włoskiego gangstera żyjącego w bloku w Krośnie wraz z rumuńską kochanką - to był przed czterema laty raczej przyczynek do sensacyjnych newsów podszytych rozbawieniem: co to za mafioso, co jeździ focusem i ukrywa się na polskim zadupiu.&lt;br /&gt;Mroczne historie Polaków, którzy zamiast do dobrze płatnej roboty na włoskich plantacjach, trafiali tam do nieludzkich obozów pracy (i nierzadko tracili w nich życie) opisywano starannie omijając konteksty z jakimi mogłaby się wiązać lokalizacja obozów na południu Włoch. Koncentrowano się raczej na wątku polskich sadystów gnębiących współrodaków, na wątkach pazernych włoskich plantatorów i nieudolnych dochodzeń karabinierów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem po tym jak Saviano nakreślił rozległą - i wiarygodną, udokumentowaną - panoramę interesów kamorry, sięgających od Kolumbii po Ukrainę i od Kampanii po Szkocję, już raczej nie da się widzieć wszystkiego osobno. Francesco Schiavione (''Cicciarello'') kaptujący z Krosna polskich wspólników, którzy później naganiali ludzi do obozów pracy kontrolowanych przez klan Casalesi - to obraz bardziej kompletny niż oderwane impresje o ciągu nieszczęśliwych przypadków, przez które ludzie lądowali w tych włoskich łagrach. A przestawienie tej zapadki myślowej uruchamia całą lawinę skojarzeń: &lt;br /&gt;* niezliczone wizyty włoskich przedsiębiorców i ''przedsiębiorców'' w poszukiwaniu okazji do inwestycji w polskich miastach;&lt;br /&gt;* wykazane przez Saviano dawne związki kamorry z polskimi gangami dysponującymi dojściami do magazynów wojskowego uzbrojenia;&lt;br /&gt;* udokumentowane inwestycje kamorry w turystykę, przemysł i usługi w najbardziej nawet oddalonych od Włoch zakątkach Europy z Aberdeen na czele (gdzie pewien szkocki gangster stał się pierwszym pełnoprawnym kamorystą nie-Włochem).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...problem, jaki zapewne pojawia się kiedy przychodzi pisać o tak rozległych powiązaniach, płynie stąd, że takie odkrycia strasznie upodabniają się do teorii spiskowych. Dowodząc, że na każdym kroku dostrzega się potwierdzenie obecności skrytego spisku - wystawiamy się na podejrzenie jakiejś obsesji, fiksacji. Zwykle desperacko chce się wierzyć, że spiski nie istnieją, że nasze codzienne starania mają sens, bo są częścią globalnej gry fair. Dlatego myślenie o każdym niepokojącym sygnale z osobna - ratuje nasze podskórne poczucie bezpieczeństwa. Zaś łączenie faktów w monstrualną całość, w to poczucie godzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nie sposób zawsze widzieć wszystko oddzielnie. Tak jak (jak pisze Krasnowska) już ''nie ma powodu nie wierzyć Saviano, że kamorra jest także wśród nas''.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-4736305906685166839?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/4736305906685166839/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/02/razem-czy-z-osobna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/4736305906685166839'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/4736305906685166839'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/02/razem-czy-z-osobna.html' title='Razem czy z osobna'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-942548961876953298</id><published>2009-02-24T17:17:00.006+01:00</published><updated>2009-07-01T13:14:47.604+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasówka'/><title type='text'>Wystawiony w otoczeniu wystawiających</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nie ma powodu, by całość wypowiedzi Cichego sprowadzać tylko i wyłącznie do kwestii jego problemów zdrowotnych. Nie jest ta wypowiedź oderwanym od rzeczywistości bełkotem, nawet jeśli nie brak w niej ech osobistych frustracji.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sobotniego wywiadu ''Dziennika'' z Michałem Cichym oczywiście w ''Gazecie Wyborczej'' nie przeoczono. I nie dziwię się, że szef ''GW'' choć puszczał mimo uszu szereg wcześniejszych ataków, to teraz osobiście odpowiedział &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,75968,6306609,Podlosc.html"&gt;komentarzem&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Dziwię się natomiast, że dał się ponieść emocjom i tym samym przyjął cios, który w zamyśle ''Dziennika'' miał zostać środowisku ''GW'' wymierzony.&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/02/kazdy-widzi-dookoa-siebie-tyle-ile-moze.html"&gt;Przedwczoraj wskazałem&lt;/a&gt;, że są w tej wielkiej rozmowie fragmenty, które i tak zostaną wykorzystane bardziej płytko i bardziej instrumentalnie, niż na to zasługują. Kto sięga po ''Dziennik'' w nadziei, że znów znajdzie coś, co będzie przypieprzeniem w ''Gazetę'' - ten i wynurzenia Cichego zrozumie jako przypieprzanie.&lt;br /&gt;I vice versa - kto każdy tekst ''Dziennika'' w tym temacie rozumie wyłącznie jako wyraz obsesji, ten i rozmowę z Cichym sprowadzi wyłącznie do perwersyjnego sięgnięcia po rozmówcę, którego ''nie można obciążać odpowiedzialnością za słowa i czyny''.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czemuż to nie można? Po niezliczonych kampaniach walki z wykluczaniem ludzi cierpiących na rozmaite choroby, w krytycznym momencie odmawiamy takiej osobie prawa do wypowiedzi?&lt;br /&gt;Czy Michał Cichy jest ubezwłasnowolniony? Czy treść wywiadu sam spisał i przemycił jak gryps z zakładu zamkniętego? Za plecami lekarzy winnych czuwać, by nie zabierał głosu publicznie?&lt;br /&gt;Rozważając to powoli i spokojnie - nie ma powodu, by całość wypowiedzi Cichego sprowadzać tylko i wyłącznie do kwestii jego problemów zdrowotnych. Nie jest ta wypowiedź oderwanym od rzeczywistości bełkotem, nawet jeśli nie brak w niej ech osobistych frustracji. Wskazanie palcem zabierającego głos i wykluczenie sensowności jego wypowiedzi z powodów niezwiązanych z tą wypowiedzią, to gest antyskuteczny. Bo trafia on w osobę, a nie w jej racje. One odtąd żyją własnym życiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Cichy tymczasem - najwyraźniej w pewnym bólu po swej gazetowej przeszłości - mówi rzeczy, które nie są żadnym obrazoburstwem. Jarek Kurski musiałby być bardzo oderwany od rzeczywistości (a z pewnością nie był), gdyby nie wiedział, jak powszechne w łonie samego zespołu ''GW'' było i jest analizowanie polityki firmy i linii dziennika z uwzględnieniem marcowej przeszłości i pochodzenia założycieli. Cichy zresztą nie robi tego wykładziku z intencją dokopania Helenie czy Adamowi (inna sprawa, że - &lt;a href="http://czerski.soup.io/post/13440897/Napisa-em-kiedy-tekst-o-rodowisku-pampers"&gt;jak wyżej wspomniałem&lt;/a&gt; - do tego całą rozmowę sprowadzają forumowi wielbiciele ''Dziennika''). Dał się na to grząskie poletko wypuścić Michalskiemu, próbując zobrazować dlaczego pokoleniowe doświadczenia i podziały stały się jedną z linii pęknięcia opozycji po 1989 roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy z tej nieszczęsnej rozmowy i z gorączkowej reakcji na nią płynie jakieś przesłanie dla niezaangażowanych obserwatorów?&lt;br /&gt;Jeśli mają związek z mediami i komunikacją, to chyba taki: przy współczesnym tempie debaty publicznej, przekaz myśli złożonej z wielu wątków jest ryzykowny i niewskazany. Próba syntezy jakiegoś zjawiska albo będzie skazana na odrzucenie z powodu swego skomplikowania, albo - w najlepszym wypadku - będzie zanegowana z powodu wątków, które w oczach recenzenta-polemisty są kamieniem obrazy.&lt;br /&gt;Jeden tekst - jeden wątek. Takie smutne przykazanie na te dziwne czasy.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-942548961876953298?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/942548961876953298/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/02/wystawiony-w-otoczeniu-wystawiajacych.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/942548961876953298'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/942548961876953298'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/02/wystawiony-w-otoczeniu-wystawiajacych.html' title='Wystawiony w otoczeniu wystawiających'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-4800686081387403249</id><published>2009-02-24T16:58:00.007+01:00</published><updated>2009-07-01T13:15:24.206+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naocznie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasówka'/><title type='text'>Ot, wpadka banalna, a przykro</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Internetowe wpadki żyją krócej niż ''papierowe'', lecz i tak są przypadłością medialnie wstydliwą.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mniej więcej od półtorej godziny żyje sobie na stronie &lt;a href="http://wyborcza.pl/0,0.html"&gt;wyborcza.pl&lt;/a&gt; wiadomość z działu ''Media, Technologie'' o planowanych redukcjach w dzienniku ''Polska'' i o likwidacji połowy z jego mutacji.&lt;br /&gt;Trudno w to uwierzyć, ale pomimo, że w tekście są pełne nazwy mutacji ''Polski'' - zarówno przewidywanych do zamknięcia, jak i tych, które przetrwają - ktoś odpowiedzialny za zilustrowanie materiału, podłączył czołówkę zupełnie innej gazety.&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;''Dziennik Polski'' nie ma nic wspólnego z pasauerowskim projektem ''Polska. The Times''. Jest lokalnym konkurentem dla ''Polska Gazeta Krakowska''.&lt;br /&gt;Tak to wyglądało po publikacji tekstu:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SaQa1SfGT_I/AAAAAAAAAkA/5jHtPS650m4/s1600-h/wpadka_dziennik_gw.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 308px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SaQa1SfGT_I/AAAAAAAAAkA/5jHtPS650m4/s320/wpadka_dziennik_gw.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5306395763746951154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ciekawe czy zatrudnionym w ''Dzienniku Polskim'' było bardziej śmieszno, czy straszno?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-4800686081387403249?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/4800686081387403249/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/02/przykra-wpadka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/4800686081387403249'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/4800686081387403249'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/02/przykra-wpadka.html' title='Ot, wpadka banalna, a przykro'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SaQa1SfGT_I/AAAAAAAAAkA/5jHtPS650m4/s72-c/wpadka_dziennik_gw.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-1253128798937605925</id><published>2009-02-22T23:09:00.007+01:00</published><updated>2009-07-01T13:15:51.688+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasówka'/><title type='text'>''Każdy widzi dookoła siebie tyle, ile może''</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tytuł notki to cytat z &lt;a href="http://www.dziennik.pl/dziennik/europa/article325207/Wojna_pokolen_przy_uzyciu_cyngli.html"&gt;wywiadu, jaki Michał Cichy daje w ''Dzienniku'' Cezaremu Michalskiemu&lt;/a&gt;. Kolejny z kilku materiałów analizujących dzieje ''Gazety Wyborczej'' i jej środowisko na użytek ludzi prawicy, jakie od parunastu dni napędzają publicystykę w ''Dzienniku''. O tyle szczególny, że Cichy był przez lata podporą ''Gazety''.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podporą - nie tylko jako jedno z piór, ale i funkcyjny redaktor. To zaś w ''Gazecie'' znaczy zwykle, że choć mniej się bywa widocznym dla świata, to mechanizmy zarządzania tym organizmem ogląda się bardzo z bliska. W tym sensie jako ''insider'' jest poznawczo wartościowszy niż np. Roman Graczyk, tak chętnie się rozliczający ze środowiskiem dawnych kolegów.&lt;br /&gt;Gdy zobaczyłem &lt;a href="http://czerski.soup.io/post/13440897/Napisa-em-kiedy-tekst-o-rodowisku-pampers"&gt;u Czerskiego wybrane fragmenty tej rozmowy&lt;/a&gt;, w pierwszym odruchu pomyślałem, że Cichy popełnia ostateczne środowiskowe samobójstwo. Ale - jak często bywa - okazało się, że nożyczki i interpunkcja to potężne narzędzia. Można wynurzenia Cichego rozumieć i oceniać rozmaicie, ale nie są one o tym, co zrozumiał (a raczej - nie zrozumiał) Czerski.&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Nie zachwyca mnie Cichy kilka razy zaznaczający, że on tam, gdzie miał wpływ, pilnował by ''pampersów'' i ''Frondy'' nie bęckować, zaś na inne działy ''Gazety'' wpływu nie miał. Trochę zanadto usłużnie to wyszło. Nie zachwycam się też, gdy widzę gdzie go boli - jak parę razy etykietkuje niektórych ludzi jako gazetowych ''cyngli''. Sam miewałem przez lata pracy w ''Gazecie'' antyidoli [jesteśmy i będziemy - my, dziennikarze - środowiskiem nadambitnym i przez to zawistnym], ale kwestią smaku jest chyba, by ugryźć się w jęzor zanim się powie wzgardliwe: ''próbował ze mnie zrobić Smoleńskiego, a ja Smoleńskim zostać nie chciałem''.&lt;br /&gt;Kompletnie nie dziwi mnie wobec tego, gdy Michalski korzysta z okazji i punktuje Cichego: ''Mówi pan trochę tak jak poczciwy sekretarz od kultury w KC PZPR. Jak jakiś Tejchma: &gt;Ja wybitnych pisarzy z mojego pokolenia ratowałem&lt;''. Bo jako się rzekło - Cichy sam ochoczo wbiega na ten kruchy lód pokajań i wybielania siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale...&lt;br /&gt;...nie ma co kryć, że we mnie lektura tej rozmowy wzbudza smaki i zapachy bardzo dla mnie znajome. Oczywiście, wiele rzeczy odbierało się z inną intensywnością z terenowego oddziału ''GW'' [jestem pewien po dziś dzień, że większość dziennikarzy z Czerskiej nigdy nas, kilku setek ludzi w terenie, nie traktowała jak równych sobie kolegów w zawodzie]. Nie było siły, by nawet używając klucza antyreżimowej działalności, przyjąć do ''GW'' w oddziałach wyłącznie takich ludzi, którzy patrzą na historię i teraźniejszość tak samo jak pomarcowe środowisko najwyższego szefostwa firmy. W rezultacie oddziałowe poczucie, że jesteśmy wyzyskiwanymi przez metropolię koloniami, miało poza czysto bytowym wymiarem, także mniej lub bardziej ideową podściółkę. Dla nikogo przytomnego nie było tajemnicą, że są tematy, które w ''GW'' mają szczególne znaczenie i nie ma mowy, by pisać o nich wbrew obowiązującej linii. Nikt przytomny też nie wydziwiał z tego powodu, że właściciel/gospodarz ma prawo żywić w tej kwestii jakieś oczekiwania względem pracowników, którym płaci. Niemniej różnica osobistych czy zbiorowych nawet doświadczeń między ''nami'' a ''Warszawą'' sprawiała czasem, że musieliśmy się upewniać jaka jest aktualnie owa linia w pewnych tematach. Nie była bowiem dla nas intuicyjna. Nie mieliśmy odruchowych skojarzeń, ani nie mówiliśmy językiem pojęć marcowych rewolucjonistów. &lt;br /&gt;Dla Cichego osobistym momentem zwrotnym jest kwestia pewnego tekstu, przy którym nie spełnił oczekiwań Michnika: eseju wymierzonego w amerykańskich Żydów, za to, że zarzucili antysemityzm Hannah Arendt. Dla przeszło połowy załogi ''Gazety'', tyle że nie tej połowy kursującej po Czerskiej 8/10, takie subtelności żydowsko-żydowskie były równie egzotyczne jak andyjskie kondory. Nawet nie przecinały się z tą napędzającą codzienną robotę wiarą, że po cudzie przetrwania i pokojowego pokonania komuny teraz jak nalepiej urządzamy godne życie na własnym podwórku. Jesteśmy po to, by jak najcelniej pisać o codziennych niesprawiedliwościach i małych sukcesach, pomagać słabym, tropić sitwy w urzędach.&lt;br /&gt;OK, ludzie z pokolenia Cichego (a to i moje pokolenie) w oddziałach ''GW'' pewnie miewali nieco bardziej prawicowe ''odchylenie'' niż Czerska. Pewnie z czasem coraz częstsze były w oddziałowych kuchniach i palarniach dyskusje o tym, ile musi być w tygodniu na łamach ''kraju'' wojny z prawicą, tropienia homofobii i ostrzegania przed pazernością biskupów. Ale nie pamiętam, by kiedykolwiek - może poza szczytami kampaniami wyborczych - świat takich spraw był na pierwszym miejscu listy naszych zainteresowań. &lt;br /&gt;Nie po takie emocje szło się na ''branki'', czyli na nabory kandydatów na dzienikarzy. Szło się do ''GW'' z pewnością, że to uniwersytet uniwersytetów pisania i redagowania. Szło się dlatego, że była to deklaracja - ale nie ideologiczna, ale zawodowa. Oznaczała odmowę przystąpienia do tych, którzy piszą od dawna, ale przez większość życia robili to pod kontrolą partyjnych wydziałów propagandy z komitetów wojewódzkich. Była to deklaracja nowoczesności po prostu.&lt;br /&gt;Cichy - jak sądzę - tego też jest świadom, ale nieszczęśliwie fenomen trwałości środowiska ''Gazety'' tłumaczy poruszając się po zupełnie innych obszarach.&lt;br /&gt;A może jednak tego akurat najzwyczajniej nie wie, gdyż każdy - więc i on - ''widzi dookoła siebie tyle, ile może''.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-1253128798937605925?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/1253128798937605925/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/02/kazdy-widzi-dookoa-siebie-tyle-ile-moze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/1253128798937605925'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/1253128798937605925'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/02/kazdy-widzi-dookoa-siebie-tyle-ile-moze.html' title='&apos;&apos;Każdy widzi dookoła siebie tyle, ile może&apos;&apos;'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-4843688447953512720</id><published>2009-02-20T11:24:00.012+01:00</published><updated>2009-07-01T13:16:15.937+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasówka'/><title type='text'>Najgorsze są studentki pedagogiki...</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;...jak się taka zestresuje i tymi długimi pazurami wczepi w kierownicę, to instruktor jest bezsilny...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To oczywiście fragment prasowego tekstu o kursantach w szkołach jazdy, widzianych oczami instruktorów (&lt;a href="http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20081231/REPORTAZ/536630981"&gt;''Niezła jazda'' - Nowa Trybuna Opolska z 31 grudnia 2008&lt;/a&gt; - wiem, straszny mam poślizg, cyt. za Angorą z 18 stycznia). Mimo tak efektownego wstępu, nie wynika z tych relacji, że któraś z płci generalnie lepiej lub gorzej się nadaje do prowadzenia samochodów. Za to instruktorzy gremialnie wskazują na niektóre zawody, jako te, które mocno utrudniają im życie.&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Są to: &lt;br /&gt;- nauczyciele z kilkuletnim stażem w zawodzie (zacisnięte zęby w reakcji na lada krytykę, trudności w zniesieniu, że teraz samemu jest się uczonym)&lt;br /&gt;- decydenci, menedżerowie (skłonność do analizowania w ruchu ''za i przeciw'' każdej decyzji, gdy trzeba reagować odruchowo)&lt;br /&gt;- ''wysłużone'' pielęgniarki (''- Nie pytajcie mnie czemu; one po prostu takie są'' - bezradnie mówi jeden z instruktorów).&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SZ8UQw1oKLI/AAAAAAAAAjU/pDe449wM4rw/s1600-h/bilde.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 174px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SZ8UQw1oKLI/AAAAAAAAAjU/pDe449wM4rw/s200/bilde.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5304981164286027954" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czy z powyższych odkryć płynie jakieś przesłanie? Nie sądzę. Ale z takich tekstów pożytek - owszem jest. Gdy, tak jak ja, uzyskało się prawo jazdy za drugim podejściem do egzaminu praktycznego, to czerpie się niemałą pociechę z opowieści o 65-letniej Pani Zdzisi, która oblała dotąd 13 podejść i niezrażona angażuje wciąż kolejnych instruktorów w kolejnych szkołach jazdy.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-4843688447953512720?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/4843688447953512720/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/02/najgorsze-sa-studentki-pedagogiki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/4843688447953512720'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/4843688447953512720'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/02/najgorsze-sa-studentki-pedagogiki.html' title='Najgorsze są studentki pedagogiki...'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SZ8UQw1oKLI/AAAAAAAAAjU/pDe449wM4rw/s72-c/bilde.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-5537661119964744496</id><published>2009-01-28T13:40:00.005+01:00</published><updated>2009-07-01T13:16:40.063+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='w telewizji'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reklama'/><title type='text'>Koszmarki</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jak sobie ludzie świata reklamy wyobrażają polskiego przeciętniaka około 40-tki? Tak, jak wierzą, że sami nigdy nie będą wyglądać, bo zapewne 40-tki też nigdy nie będą mieli.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zagrypiony tkwię w domu. A to znaczy, że o ile nie drzemię niespokojnie pod wpływem rosnącej temperatury, to chłonę sobą to, co dolatuje z włączonego telewizora. W efekcie wczesnym popołudniem jestem już w stanie odgadywać jakie reklamy i w jakiej kolejności pojawią się w najbliższej przerwie.&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Taką na przykład, prostacką dość, reklamę ubezpieczeń CU Direct* jestem w stanie powtórzyć co do słowa. A na dodatek wiele kanałów telewizyjnych, których rytm emisji wyznaczają półgodzinne sitcomy i 50-minutowe odcinki seriali, ma bloki reklamowe w tych samych momentach, więc klikanie pilotem niewiele daje.&lt;br /&gt;Do wszystkich niedobrych, niemiłych i niezdrowych konsekwencji ustawicznego tkwienia w domu (np. z powodu choroby, bezrobocia, emerytury) koniecznie doliczyć trzeba upiorność obcowania po 20-30 razy na dobę z tymi samymi dżinglami, sloganami i produktami.&lt;br /&gt;____&lt;br /&gt;* Mówię o reklamie zniżek w ubezpieczeniach dla ''kierowców dojrzałych, po 35 roku życia''. Warto zwrócić uwagę na to jak wystylizowano w niej owych dwóch ''cenionych'' przez CU kierowców. Jak sobie ludzie świata reklamy wyobrażają polskiego przeciętniaka około 40-tki. Jeden ma zapuszczoną krzaczastą brodę, drugi obowiązkowe wąsiska. Kusa marynareczka w burych kolorach u jednego z gostków, podobnie bury sweterek opięty na brzuchu drugiego. Obaj w okularach. Szczerze mówiąc żaden nie wygląda na kierowcę budzącego zaufanie z racji długiego stażu za kółkiem, a raczej na niedzielnego kierowcę, który swego poloneza wyprowadza z garażu tylko na cotygodniowe wyjazdy do teściowej...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-5537661119964744496?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/5537661119964744496'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/5537661119964744496'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/01/koszmarki.html' title='Koszmarki'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-4084798949981705586</id><published>2009-01-20T16:19:00.006+01:00</published><updated>2009-07-01T13:17:01.557+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='w telewizji'/><title type='text'>Muśnięcie historii</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Przed kilkunastu minutami zaczęła się inauguracja prezydentury Baracka Obamy. Świadomie przełączyłem telewizor z polskich stacji na Euronews, gdzie transmisja idzie w wersji ''no comment''. Mogę popatrzeć i zadumać się. Ile za mojego życia zaszło zdarzeń, które zmieniły historię, a ja patrzyłem na ich stawanie się - nawet jeśli nie naocznie, to w wersji ''live''?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11 września 2001, strajki Sierpnia, potem strajki wiosną i jesienią 1988, Okrągły Stół, wybory czerwcowe 1989 i zaraz nazajutrz relacje z Chin - z Placu Niebiańskiego Spokoju - a nieco później środkowoeuropejska Jesień Ludów, zakończona grudniową egzekucją Nicolae Ceacescu. &lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Z wcześniejszych wydarzeń - niewiele. Przed 1980 rokiem byłem dzieciakiem i więcej dla mnie znaczyły wydarzenia sportowe niż polityczne. Wybór Karola Wojtyły na papieża pamiętam o tyle, że wiem dokładnie gdzie byłem i co robiłem, kiedy dopadła mnie ta wiadomość. ''Wydarzenia bydgoskie'' z 19 marca 1981 roku pamiętam wyraźniej raczej przez obraz wielkiego zgromadzenia bydgoszczan nad Brdą, czekających na przyjazd Lecha Wałęsy do siedziby regionu ''S''.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy niebiały prezydent Stanów Zjednoczonych. Kolejne z wydarzeń, o których krótko wcześniej gotowi byliśmy twierdzić: ''nie za mojego życia''. Takich jak upadek komunizmu, Polska w NATO, koniec apartheidu w Południowej Afryce i wiele innych. Więc nie samym tym faktem się ekscytuję. Raczej historycznością najbliższych czterech lat, tym co będzie musiało przez nie zajść, byśmy czuli taką samą ulgę z ''zakończenia historii'' jak około 1993 roku (gdy Polskę opuścili żołnierze radzieccy). Względnie tym, co na nas spadnie, jeśli Obama nie zdoła poprowadzić świata w stronę oczekiwanych zmian.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze zanim zacząłem pisać tę notkę, złowiłem uchem w radiowej relacji wypowiedź jednego z urzędników waszyngtońskich, przygotowujących inaugurację. Mówiąc o zastosowanych środkach bezpieczeństwa, wyraził się: ''to największa operacja bezpieczeństwa znana ludzkości''. Oczywiście nie sama skala robi wrażenie, i nie ona decyduje o historyczności tej inauguracji. Chodzi o uświadomienie sobie, że tak potężne środki po prostu były konieczne w naszych czasach. &lt;br /&gt;To ta myśl podnosi leciutko włosy na głowie - właśnie jak pod zimnym tchnieniem historii.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-4084798949981705586?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/4084798949981705586'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/4084798949981705586'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2009/01/municie-historii.html' title='Muśnięcie historii'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-8946750264961590247</id><published>2008-12-11T15:04:00.003+01:00</published><updated>2009-07-01T13:17:26.812+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nastroje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jesień'/><title type='text'>Opowieści drogi</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jechałem do pracy, gdy zorientowałem się w pewnym momencie, że wprawdzie cały nadal jestem w tramwaju, ale moje myśli uciekły do jakiegoś innego miejsca. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jakkolwiek dziwacznie może to brzmieć, to owym azylem, w którym akurat w taki dzień zachciało mi się znaleźć, byłoby jakieś middle of nowhere. Jakaś trasa samochodem przez jakieś nieznane mi jeszcze rejony kraju.&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;W połowie tej trasy postój na jakiejś sennej stacji benzynowej z barem. Tam jakaś nie najgorsza kawa, choćby i w tekturowym kubku; może kawałek jakiegoś ciasta. Spokojne krzepienie się kawą podczas spoglądania przez okno na mżawkę i jakieś przejeżdżające wozy. Potem znów w trasę. Jakoś tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No taaaak....   eskapizm w czystej postaci. A tu robić coś trzeba, działać, koniecznościom na przeciw wychodzić, nie uciekać [&lt;a href="http://www.soho.pl/index2.html?strona=artysta&amp;amp;podstrona=mp3&amp;amp;a=353&amp;amp;m=5452&amp;amp;akcja=szczegoly"&gt;jak wywodzi Artysta&lt;/a&gt;] No dobra. To napiszę wreszcie tego maila, od tak dawna już wymyślanego.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-8946750264961590247?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/8946750264961590247'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/8946750264961590247'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2008/12/jechaem-do-pracy-gdy-zorientowaem-si-w.html' title='Opowieści drogi'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-1032811255705492551</id><published>2008-11-22T11:51:00.004+01:00</published><updated>2009-01-26T01:52:52.041+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nastroje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naocznie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jesień'/><title type='text'>Dość nagła cisza</title><content type='html'>&lt;!-- 2a97bd6f08d21e1afd0227ab6d53f13d --&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="mobile-photo"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SSfkGqZfcrI/AAAAAAAAARo/hgGYlZDdQWY/s1600-h/Zdj_cie000-766013.jpg"&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SSfkGqZfcrI/AAAAAAAAARo/hgGYlZDdQWY/s320/Zdj_cie000-766013.jpg"  border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5271432691972010674" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;Widok z ulubionego okna, w ulubionym anturażu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-1032811255705492551?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/1032811255705492551'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/1032811255705492551'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2008/11/do-naga-cisza.html' title='Dość nagła cisza'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SSfkGqZfcrI/AAAAAAAAARo/hgGYlZDdQWY/s72-c/Zdj_cie000-766013.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-4168828510191582299</id><published>2008-11-19T17:53:00.002+01:00</published><updated>2009-07-01T13:18:06.088+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nastroje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naocznie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jesień'/><title type='text'>Nieśmiało przyszła zima</title><content type='html'>Od wieczora słyszę same na nią skargi i narzekania. Ja, jak zawsze, zachowuję zdanie odrębne:  lubię nawet te mokre i topniejące pierwsze płatki śniegu, co zazwyczaj pojawiają się o zmierzchu, wirują w świetle lamp ulicznych. Taka obietnica czegoś, co miło sobie wyobrazić, nawet jeśli miałoby nie nadejść.&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:auto;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/IzZ1dg4Ob7bUBaNRC7jLNA?authkey=booLFQ67-9I"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SSQ_p5Eby0I/AAAAAAAAAQI/9jTmDNUzIEA/s400/nocny_snieg.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family:arial,sans-serif; font-size:11px; text-align:right"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;Jak to wiele razy, wielu ludziom mówiłem: piękna pora dnia i pora roku, gdy coś się skończyło, a nowe jeszcze się nie zaczyna...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-4168828510191582299?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/4168828510191582299'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/4168828510191582299'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2008/11/niemiao-przysza-zima.html' title='Nieśmiało przyszła zima'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SSQ_p5Eby0I/AAAAAAAAAQI/9jTmDNUzIEA/s72-c/nocny_snieg.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-7410327038186096269</id><published>2008-11-17T16:59:00.002+01:00</published><updated>2009-07-01T13:18:46.327+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nastroje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='w drodze'/><title type='text'>Bardzo spóźniony obchodzę 11 Listopada</title><content type='html'>&lt;div style="float: right; margin-left: 10px; margin-bottom: 10px;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/lewandowski102/2063464255/" title="photo sharing"&gt;&lt;img src="http://farm3.static.flickr.com/2094/2063464255_516d892e35_m.jpg" alt="" style="border: solid 2px #000000;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 0.9em; margin-top: 0px;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/lewandowski102/2063464255/"&gt;niedaleko_Rynarzewa&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Originally uploaded by &lt;a href="http://www.flickr.com/people/lewandowski102/"&gt;lew102&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;OK, od razu przyznaję, że to ściema. Ujęcie naprawdę uchwyciłem w podróży z B. do P., i naprawdę miało to miejsce w 11 Listopada, ale ubiegłego roku. Mimo to jest mi jakoś bliższe niż cokolwiek z tegorocznego Święta Niepodległości. Prywatnie oczywiście jestem z niego bardzo zadowolony - miły obiad, wyjście na miasto etc.&lt;br /&gt;Jednak obchody w Poznaniu są jakoś wynaturzone, przez uparte wmawianie sobie i światu, że Poznań 11 XI nie obchodzi żadnej tam rocznicy czegoś co Piłsudski ogłosił w Warszawie, a tylko świętuje imieniny swojej głównej ulicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Żenującego w swej formie ''zaklepywania'' wyłączności Poznania na rogale i całą marcińską tradycję nie chcę komentować. Nieopisanego chaosu w centrum miasta przy okazji marcińskiego festynu nie da się zaś skomentować inaczej niż: ''pogoda zaskoczyła organizatorów''. Było po prostu za ładnie jak na połowę listopada. Na festyn zjechało ''całe miasto'' i w pamięci zostanie mi z tego dnia głównie seria prób, by się autem wbić do śródmieścia rozmaitymi drogami dojazdowymi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem ta chałupinka pod biało-czerwoną jakoś krzepi mnie. A stoi sobie opodal wsi Szkocja, niedaleko Rynarzewa.&lt;br clear="all" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-7410327038186096269?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/7410327038186096269'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/7410327038186096269'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2008/11/bardzo-spniony-obchodz-11-listopada.html' title='Bardzo spóźniony obchodzę 11 Listopada'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://farm3.static.flickr.com/2094/2063464255_516d892e35_t.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-3610580721586126176</id><published>2008-11-14T13:19:00.002+01:00</published><updated>2009-07-01T13:19:09.611+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nastroje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naocznie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jesień'/><title type='text'>Przysłowiowy ''czwartek - trzynastego''</title><content type='html'>&lt;div xmlns='http://www.w3.org/1999/xhtml'&gt;[&lt;b&gt;Filemon już się bawi z myszkami w krainie wiecznego hasania&lt;/b&gt;]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilkorgu miłym, serdecznym znajomym napisałem na gorąco, że zatrzymywać Filemona dłużej byłoby już aktem samolubnym... W tych paru słowach mieści się wiele niewypowiadalnego. I nocna jazda, i mróz w sercu, i niewiara, że naprawdę słyszymy sugestię: ''najhumanitarniej będzie uśpić'', i wiele innych emocji.&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Z troską patrzę na Bonifacego. Kim jest Bonifacy bez Filemona? Czy to sobie można w ogóle wyobrazić? Zaglądając w rozmaite kąty niucha sobie tak, po prostu, czy coraz bardziej zdezorientowany szuka Filemona? Czy wyciąga łepek w stronę górnej półki nad grzejnikiem, bo kusi go bijące stamtąd ciepło, czy dlatego, że zwykle tam najłatwiej było spotkać Filemona?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src='http://lh5.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SR1sZFtDPbI/AAAAAAAAAPI/d-yoRAyfBsM/%5BUNSET%5D.jpg?imgmax=800' style='max-width: 800px;'/&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Filemon bardzo zmienił moje życie, życie całego domu. Więc życie Bonifacego też. Jakoś do dziś mam rodzaj wyrzutów sumienia, że Bonifacemu tak nieoczekiwanie zaaplikowaliśmy ''konkurenta'' - do michy, do miziania, do zabaw miotełką i do zajmowania najprzytulniejszych poduch. Bonifacy - że tak to ujmę - ''zbonifaciał'' dość szybko i wcześnie jak na swój wiek.&lt;br /&gt;Właśnie tak, jakby ''filemon'' i ''bonifacy'' były dwoma nieuniknionymi stanami ducha każdej pary kotów, dwoma nierozłącznymi biegunami tej futrzanej, rozbrykanej kuli, która regularnie dwa razy na dobę staczała namiętne, kwadransowe walki wrestlingowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta notka skręca niebezpiecznie w grafomańskie wyznania. Pewnie dlatego, że niezwykły, zabawny Filemon, namiętnie gadający do ludzi, chodzący za ludźmi przy nodze i żarliwie ''polujący'' na człowieka uwagę, należał do tych zwierzaków, o których zdolni ludzie pisują potem ciepłe książki. Na pewno nie należały mu się te ostatnie godziny cierpienia. Wierzę, że teraz w zamian za nie czekają go niekończące się dni kociej błogości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś będzie je znów dzielił z Bonifacym, za którym zawsze tak mocno tęsknił, gdy ten mu zginął na chwilę z pola widzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src='http://lh4.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SR1rGv3ACSI/AAAAAAAAAPE/u02kvVOG8Vc/%5BUNSET%5D.jpg?imgmax=800' style='max-width: 800px;'/&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;PS.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Imiona bohaterów notki zostały zmienione&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-3610580721586126176?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/3610580721586126176'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/3610580721586126176'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2008/11/przysowiowy-czwartek-trzynastego.html' title='Przysłowiowy &apos;&apos;czwartek - trzynastego&apos;&apos;'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/SR1sZFtDPbI/AAAAAAAAAPI/d-yoRAyfBsM/s72-c/%5BUNSET%5D.jpg?imgmax=800' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-2494345574724845788</id><published>2008-10-30T00:33:00.002+01:00</published><updated>2009-07-01T13:19:37.413+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na ekranie'/><title type='text'>New York is a State of Mind</title><content type='html'>Ponieważ nikt tego nie czyta, to na szczęście nikomu nie spier...lę radości czekania na 110 odcinek (sam i tak mimo upływu lat pamiętałem jasno co było PRAWDZIWYM finałem):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/D7zlKVmtbO0&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/D7zlKVmtbO0&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Słówko prawdy o tym, jak ze starego Lewandowskiego, stwardniałego w oparach wszechobecnego cynizmu, mimo wszystko czasami każdym szwem wyłazi ckliwość i gówniarski sentymentalizm: pamiętam wyraźnie, że we wrześniu 2001 roku (choć raczej jeszcze nie samego 11-go, bo wtedy jeszcze to, co widzieliśmy w telewizji paraliżowało wyobraźnię) zdarzyło mi się pomyśleć o tym gdzie rankiem tamtego wtorku był Joel (szczęściem raczej nie na Manhattanie) i gdzie wieści z Nowego Jorku zastaly Maggie...  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zupełnie jak baba z Podlasia gadająca do telewizora o swych chorobach, wnukach i drożyźnie w geesie  :)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-2494345574724845788?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/2494345574724845788'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/2494345574724845788'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2008/10/new-york-is-state-of-mind.html' title='New York is a State of Mind'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-9028104417208345860</id><published>2008-10-26T19:11:00.004+01:00</published><updated>2009-07-01T13:30:44.453+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nastroje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naocznie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='w drodze'/><title type='text'>Senność w pospiesznym przez Wrześnię</title><content type='html'>&lt;div style="float: right; margin-left: 10px; margin-bottom: 10px;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/lewandowski102/2979184101/" title="photo sharing"&gt;&lt;img src="http://farm4.static.flickr.com/3287/2979184101_4d31edfb85_m.jpg" alt="" style="border: solid 2px #000000;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 0.9em; margin-top: 0px;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/lewandowski102/2979184101/"&gt;Zdjęcie156&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Originally uploaded by &lt;a href="http://www.flickr.com/people/lewandowski102/"&gt;lew102&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br clear="all" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="float: right; margin-left: 10px; margin-bottom: 10px;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/lewandowski102/2979184061/" title="photo sharing"&gt;&lt;img src="http://farm4.static.flickr.com/3009/2979184061_bdb691107d_m.jpg" alt="" style="border: solid 2px #000000;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 0.9em; margin-top: 0px;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/lewandowski102/2979184061/"&gt;Zdjęcie160&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Originally uploaded by &lt;a href="http://www.flickr.com/people/lewandowski102/"&gt;lew102&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br clear="all" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczery i otwarty krajobrazie wielkopolski... Z tym twoim niebem najwyższym i najrozleglejszym. Z twą niezmiennością aż po horyzont, okraszony rozrzuconymi gęsto wioskami i miasteczkami, niemal nieodróżnialnymi...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="float: right; margin-left: 10px; margin-bottom: 10px;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/lewandowski102/2979183985/" title="photo sharing"&gt;&lt;img src="http://farm4.static.flickr.com/3144/2979183985_e3996ddba0_m.jpg" alt="" style="border: solid 2px #000000;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 0.9em; margin-top: 0px;"&gt;&lt;a href="http://www.flickr.com/photos/lewandowski102/2979183985/"&gt;Zdjęcie176&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Originally uploaded by &lt;a href="http://www.flickr.com/people/lewandowski102/"&gt;lew102&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br clear="all" /&gt;&lt;br /&gt;...krajobrazie - pełen ludzi i ludzików, z których część celebruje niedzielę, niespiesznym krokiem idąc przez ryneczek ''po kościele'' ''na słodkie'', a inna część wiecznie się gdzieś spieszy w interesach, bez względu na wszystko...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;...jakżeż ja ciebie serdecznie i z głębi serca nie cierpię...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-9028104417208345860?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/9028104417208345860'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/9028104417208345860'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2008/10/senno-w-pospiesznym-przez-wrzeni.html' title='Senność w pospiesznym przez Wrześnię'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://farm4.static.flickr.com/3287/2979184101_4d31edfb85_t.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-8905729804106719797</id><published>2007-11-21T02:34:00.002+01:00</published><updated>2009-07-01T13:20:48.322+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na ekranie'/><title type='text'>Panda mała rośnie</title><content type='html'>Zdaje się, że to jakaś nadzwyczaj podniecająca wiadomość:  &lt;a href="http://lifehacker.com/software/featured-early-adopter-download/firefox-3-beta-1-now-available-324769.php"&gt;mamy (na razie betawersję) Firefoksa-trójki&lt;/a&gt;. Ja tam oczywiście nie mam pojęcia w czym toto będzie lepsze od dwójki, którą i tak bawię się od niedawna. &lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Martwi mnie tylko, że administrator w mojej firmie nie będzie miał autoryzowanych przez swe szefostwo 'klocków' instalacyjnych trójki jeszcze do następnego zlodowacenia (wciąż muszę ujeżdżać na Ff 1.5) - przez co gadżety, jakimi obwieszam przeglądarkę w domu, zostają... w domu. W pracy z tych samych funkcjonalności nie mogę korzystać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z nowych odkryć, co to są pochodną szkodliwej (zarywanie nocy) zabawy:  w Operze niniejsza strona z tycimi literkami wygląda bueeeee.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-8905729804106719797?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/8905729804106719797'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/8905729804106719797'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2007/11/panda-maa-ronie.html' title='Panda mała rośnie'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-2900926482882491806</id><published>2007-11-20T02:07:00.002+01:00</published><updated>2009-07-01T13:21:11.992+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='w telewizji'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasówka'/><title type='text'>Na nocce</title><content type='html'>Jeśli z jakiegoś powodu najdzie mnie chętka, by coś pokaźnego przenieść ulicami miasta z punktu A do punktu B (dajmy na to sedes co mi pod kolor nie pasuje, a znajomemu może pasować, wór czegoś chrzęszczącego, czy zwykłą choć wielgachną paczkę owiniętą papierem) - a na dodatek ta nieprzeparta ochota dopadnie mnie nocą, to mam jak w banku, że pierwszy minięty patrol policji mnie zatrzyma. Wylegitymuje, sprawdzi przez krótkofalówkę karalność a samą paczkę wnikliwie obejrzy.&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;I to niekoniecznie z czystej złośliwości spotęgowanej koniecznością snucia się na nocnej służbie, ale zwyczajnie dlatego, że wyglądałbym podejrzanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednakże gdy ciężarówkę państwowych dokumentów niezupełnie pośledniej rangi przewozi się z nagła po stolicy, to nie wypada być podejrzliwym. Władze chętnie wytłumaczą, że wszystko działo się lege artis. Zaś z faktu, że przydarzyło się to w nocy, zupełnie nie ma po co robić zagadnienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Godziny pracy dobre jak każde inne.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-2900926482882491806?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/2900926482882491806'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/2900926482882491806'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2007/11/na-nocce.html' title='Na nocce'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-6599097037776676615</id><published>2007-11-16T19:06:00.002+01:00</published><updated>2009-07-01T13:21:48.350+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na ekranie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naocznie'/><title type='text'>Motywacyjny hardcore</title><content type='html'>Blogi i serwisy motywacyjne mnożą się jak grzyby po deszczu, a ja zwiedzam je z życzliwym zainteresowaniem. W większości ludziska odchodzą już od tego irytującego tonu poradników z połowy ubiegłej dekady, w których powtarzano komunały typu ''dla chcącego nic trudnego'', ''wyzwól w sobie zdobywcę'' itepe.&lt;br /&gt;Dziś nęci się czytelnika celnymi poradami na to, jak sobie ulepszać życie za pomocą drobnych kroków.&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Jak się nauczyć planowania dnia (dopiero potem całej kariery i życia), jak poradzić sobie z chętką na drzemkę gdy wokół rwetes, albo jak odhaczać wykonane zadania przy pomocy ładnego karteluszka. Lub zgoła bez niego. Wybieram sobie z tego hipermarketu motywacyjnego raz tę, raz ową próbkę i niezobowiązująco przymierzam je do mojej codzienności.&lt;br /&gt;Jednego wszakże razu wpadłem na nowego dla mnie &lt;a href="http://www.proaktywnie.pl/"&gt;bloga&lt;/a&gt;, gdzie zanim kliknąłem na ''Zapisz element docelowy jako...'' - ręka mi zadrżała.&lt;br /&gt;Taki zgrabny &lt;a href="http://www.proaktywnie.pl/wp-content/pictures/lista_wellness.xls"&gt;formularz&lt;/a&gt; to z pewnością intrygujący pomysł na codzienne korygowanie w drobnych ruchach kierunku, w którym sterujemy/dryfujemy w życiu.&lt;br /&gt;Ale - z ręką na sercu - trzeba by się wpierw solidnie umotywować i nakręcić, żeby potem mieć odwagę co wieczór się wpędzać w kanał takiego roztrząsania...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-6599097037776676615?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/6599097037776676615'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/6599097037776676615'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2007/11/motywacyjny-hardcore.html' title='Motywacyjny hardcore'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-2536871677558063270</id><published>2007-11-09T00:16:00.002+01:00</published><updated>2009-07-01T13:22:32.812+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nastroje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='w telewizji'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reklama'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jesień'/><title type='text'>8 listopada - początek inwazji...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/RzObCKHzExI/AAAAAAAAAE0/iGaiDsJeKEc/s1600-h/90_02_72---Christmas-Lights_web.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/RzObCKHzExI/AAAAAAAAAE0/iGaiDsJeKEc/s200/90_02_72---Christmas-Lights_web.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5130614861884232466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;...choć oczywiście mogłem zaspać i coś przeoczyć. Pierwsze oznaki nerwowego przestępowania marketingowców z nogi na nogę widziałem już kilka dni temu w hipermarkecie. &lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Na półce z czekoladami niektóre wedlowskie opakowania już miały nadruk świątecznej kokardy.&lt;br /&gt;Ale to nadal nie to, dopóki Coca-Cola nie odpali swego wesołego korowodu czerwonych tirów brnących w telewizji przez bajkowo zaśnieżony pejzaż.&lt;br /&gt;Dziś zobaczyłem pierwszy. Ho, ho, ho, ho!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sześć dni po zaduszkach. I jeszcze czterdzieści sześć dni do wigilii.&lt;br /&gt;...znikąd nadziei...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-2536871677558063270?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/2536871677558063270'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/2536871677558063270'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2007/11/8-listopada-pocztek-inwazji.html' title='8 listopada - początek inwazji...'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/RzObCKHzExI/AAAAAAAAAE0/iGaiDsJeKEc/s72-c/90_02_72---Christmas-Lights_web.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-4062422007317253326</id><published>2007-11-04T13:45:00.002+01:00</published><updated>2009-07-01T13:22:54.769+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nastroje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jesień'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='smacznego'/><title type='text'>Reguła Numero Uno</title><content type='html'>Nic nie jest zbyt czekoladowe.&lt;br&gt;&lt;br&gt;&lt;br&gt;Odkryłem tę zasadę, idąc w pierwszą listopadową niedzielę do pracy. (twojapogoda.pl: &amp;#39;&amp;#39;możliwe opady - 50%&amp;#39;&amp;#39;) &lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br&gt;W torbie pocieszająco grzechotały czekoladowe kruche ciasteczka, &lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/2007/10/Chocolate-mint-cookies.html"&gt;wyrób domowy&lt;/a&gt;, świeży wypiek poranny. &lt;br&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Miętowa glazura to przesąd.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-4062422007317253326?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/4062422007317253326'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/4062422007317253326'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2007/11/regua-numero-uno.html' title='Reguła Numero Uno'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-3069821263284105861</id><published>2007-11-01T23:55:00.002+01:00</published><updated>2009-07-01T13:23:19.329+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nastroje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naocznie'/><title type='text'>Prześladowca</title><content type='html'>Wielkim znawcą motoryzacji nie jestem, ale co nieco wiem i oglądam. W powodzi nowych typów wozów jako tako się rozeznaję, zauważam nowości, miewam swoich faworytów.&lt;br /&gt;Nawet jeśli zdarzy mi się zrazu przegapić premierę jakiegoś rajcownego wózka, to w miarę szybko go jednak dostrzegam.&lt;br /&gt;Jednak nigdy nie zdarzyło mi się coś podobnego jak teraz. Pierwszego zobaczyłem zaparkowanego przy chodniku w środę o zmierzchu. Kanciasty kształt, sylwetka masywna, nawet dość niska jak na SUV-a czy terenówkę, ale miał w sobie coś wojskowego (wzmagały to wrażenie dwie wysokie anteny kiwające się nad tylną częścią jego dachu). Nissan, ale odmiana o której kompletnie nie slyszałem - Pathfinder.&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt; &lt;br /&gt;Zażartowałem nawet, że oto mam nową czterokołową miłość od pierwszego wejrzenia, ale oględziny w necie tego - jak mniemałem - rzadkiego pojazdu, zamierzałem przeprowadzić dopiero nazajutrz, po powrocie do domu. Dzieliło mnie od tego w czwartek około dwóch godzin jazdy po około 130-kilometrowej trasie. I wtedy, z morderczą regularnością, co około 40 kilometrów,zaczęły pojawiać mi się następne. Najpierw taki sam ciemnoszary jak ten ze środy (zapamiętałem numery środowego, więc mam pewność, że to dwa różne). Kawałek dalej wyprzedził mnie biały (z wredną satysfakcją odnotowałem, że ktoś mu urwał literkę ''T'' w nazwie modelu) i wreszcie na końcu jeszcze jeden szary pod którymś z licznie dziś odwiedzanych cmentarzy.&lt;br /&gt;Jeśli w ciągu 20 godzin napadają na mnie cztery nęcące mnie samochody typu, którego istnienia wcześniej nie podejrzewałem, to czy to coś znaczy?&lt;br /&gt;Gdzie no ja wetknąłem ten system do Lotto?...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-3069821263284105861?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/3069821263284105861'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/3069821263284105861'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2007/11/przeladowca.html' title='Prześladowca'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-1644620603006807278</id><published>2007-10-26T12:20:00.002+02:00</published><updated>2009-07-01T13:23:40.217+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na ekranie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nastroje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasówka'/><title type='text'>Idę jeszcze po kawę, zanim zacznę spóźniony rozruch</title><content type='html'>&lt;span class="news_text"&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="news_text"&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;Illy - producent (może trafniej: marka?) kawy, przymierza sie do stworzenia ''kawy espresso gotowej do spożycia''. Taki &lt;a href="http://www.mediarun.pl/news/id/23925/Kawa+od+Coca-Coli"&gt;news&lt;/a&gt; wyłapany dziś kątem oka.&lt;br /&gt;Okazuje się, że to, co miałem za aberrację - jakieś kawy na mokro w pudełkach czy puszkach - to wielki rynek, wart 10 mld zielonych.&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Nie wpadłbym na to, by espresso, które kojarzy się z całym ceremonialnym tańcem wokół ciśnieniowego ekspresu, zrobić gdzieś tam w anonimowej fabryce. Potem opylać ludziom po wielu dniach transportu i magazynowania. I to jako ekwiwalent świeżego, gorącego espresso.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, ale ja nie pracuję w Coca-Coli. Któż bowiem miałby być partnerem illy w tej zabawie jak nie Cola?&lt;br /&gt;Z drugiej strony - wybrzydzam jakbym był cholera wie jakim koneserem kawy. A w tym samym czasie dopijam ostatnie łyki zimnej już lury typu ''saszetka dwa w jednym''. Cokolwiek tam w tej Atlancie wymyślą, gorsze chyba nie będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.freefoto.com/imagelink/?ffid=09-16-5&amp;s=s" &gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-1644620603006807278?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/1644620603006807278'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/1644620603006807278'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2007/10/id-jeszcze-po-kaw-zanim-zaczn-spniony.html' title='Idę jeszcze po kawę, zanim zacznę spóźniony rozruch'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-5940152610741437269</id><published>2007-10-25T15:33:00.002+02:00</published><updated>2009-07-01T13:24:07.654+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na ekranie'/><title type='text'>Nie dorośliśmy</title><content type='html'>Pogląd, że naród nie wie co czyni, nie jest calkiem nowy, ani oryginalny - czy ktoś pamięta, że posłanka Nowina-Konopczyna w połowie lat 90. skarżyła się, że wyborcy nie dorośli do wyboru właściwej opcji politycznej?&lt;br /&gt;Za każdym razem jednak, gdy podobny pogląd pada, brzmi tak samo - porażająco - groteskowo.&lt;br /&gt;I chyba za każdym razem zdradza, że ten, kto to mówi, co najmniej nie miałby nic przeciw autorytaryzmowi...&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Pisarz z innej nieco epoki, ujął to tak:&lt;br /&gt;&lt;p style="text-align: center; font-weight: bold; color: rgb(51, 51, 153);"&gt;&lt;span style="font-family:Arial, Helvetica, sans-serif;font-size:130%;"&gt;"Rozwiązanie"&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p style="text-align: center; color: rgb(51, 51, 153);"&gt;&lt;span style="font-family:Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Po powstaniu 17 czerwca&lt;br /&gt;Sekretarz Związku Literatów kazał rozdawać&lt;br /&gt;W alei Stalina ulotki mówiące&lt;br /&gt;Że naród zawiódł&lt;br /&gt;Zaufanie rządu i odzyskać je może tylko&lt;br /&gt;Podwójnie wytężoną pracą. Czy nie byłoby&lt;br /&gt;Prościej, gdyby rząd rozwiązał&lt;br /&gt;Naród i wybrał sobie inny?&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p style="text-align: right; color: rgb(51, 51, 153);"&gt;&lt;span style="font-family:Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;b&gt;                                                        Bertolt Brecht&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-5940152610741437269?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/5940152610741437269'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/5940152610741437269'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2007/10/nie-dorolimy.html' title='Nie dorośliśmy'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-4330703089540989873</id><published>2007-10-23T13:36:00.002+02:00</published><updated>2009-07-01T13:25:22.664+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na ekranie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prasówka'/><title type='text'>Rozładowane akumulatorki</title><content type='html'>Ogólnonarodowy entuzjazm słabo mi się udziela. Poranne powitania ''Jak się masz w nowej Polsce?!”, mniej więcej od czwartego zaczęły wywoływać we mnie mdłości.&lt;br /&gt;Żeby było jasne: zgadzam się, że stało się dobrze (uwaga dotyczy i frekwencji, i wyników). Tylko, że jeśli ktoś aktywnie, mocno przeżył narodowy entuzjazm po wyborach 1989, 1991 i 1997 roku - ale także (może przede wszystkim) rozczarowania zakończone wyborami w 1993, 1995 (te akurat to prezydenckie), 2001 - to nabiera dość fatalistycznego podejścia do rzeczywistości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Umiarkowany ogląd Polski po 21 października przeczytałem - z życzliwością - &lt;a href="http://roody102.pl/2007/10/bliniakom-ju-dzikujemy.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt; , ale przemawia przeciw niemu stara prawda, że to zazwyczaj umiarkowani najmocniej dostają po dupie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli więc udziela mi się czyjś nastrój, to najprędzej moich kotów. Jesień, wilgotne liście, mroźne fronty i wilgotne mgiełki. Nic, tylko spać:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/Rx3ftpgj8XI/AAAAAAAAADo/e0-1K9mznE4/s1600-h/Sasnal-koty.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/Rx3ftpgj8XI/AAAAAAAAADo/e0-1K9mznE4/s400/Sasnal-koty.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5124497926347026802" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-4330703089540989873?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/4330703089540989873'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/4330703089540989873'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2007/10/rozadowane-akumulatorki.html' title='Rozładowane akumulatorki'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/Rx3ftpgj8XI/AAAAAAAAADo/e0-1K9mznE4/s72-c/Sasnal-koty.jpg' height='72' width='72'/></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-3357298008126929503</id><published>2007-10-19T01:33:00.002+02:00</published><updated>2009-07-01T13:24:40.788+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='naocznie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ludzie'/><title type='text'>Psyche i soma jak po egzaminie na studiach</title><content type='html'>...czyli popołudnie po spotkaniu z nie najłatwiejszym rozmówcą. Z pozoru spotkanie-marzenie: postać medialna, elokwentna, bywała w świecie. Rozmowa powinna sama nieść.&lt;br /&gt;W zasadzie niosła, ale w powietrzu wisiała przez długi czas atmosfera wzajemnego ''macania sie'', badania z kim sie ma do czynienia. I- dalibóg - nie ja tę atmosferę wzbudzałem, bo po co? Żeby sobie skwasić połowę z nędznej godziny wyznaczonej mi na rozmowę?&lt;br /&gt;Mój gość*) ma chyba taki odruch, że sprawdza. Wyniósł go ze środowiska, w które wdepnął. W efekcie zamiast rozmowy partnerów wyszła taka trochę 12-rundowa walka bokserska. Przez pierwsze sześć rund zawodnicy trochę niby tam boksowali ale bardziej uważali, by się nie dać trafić.&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz jestem po i czuję się właśnie jak po ważnym (czytaj - ostatecznym, poprawkowym) egzaminie: chce mi się spać, jestem rozbity. Nie dość, że rozmówca wpędził mnie w stan  podwyższonej koncentracji, to sam też się zawczasu mobilizowałem, starannie przygotowywałem, szukałem w jego liczącej 370 stron opowieści-rzece niegłupich punktów zaczepienia do rozmowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A odpytywany na powitanie serwuje mi nonszalanckie: ''i jak, przejrzał pan książkę?''.&lt;br /&gt;No, żesz ty...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                                                                                                                           &lt;br /&gt;------&lt;br /&gt;*) Optuję twardo za określeniem gość, bo skoro na zakończenie rozmówca wstaje, funduje mi grabę, zgarnia swe rzeczy i pokazując na opróżnione naczynia rzuca: ''postawi mi pan tę herbatę?" - to chyba go ugościłem, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.freefoto.com/imagelink/?ffid=09-29-53&amp;s=s" &gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-3357298008126929503?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/3357298008126929503/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2007/10/psyche-i-soma-jak-po-egzaminie-na.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/3357298008126929503'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/3357298008126929503'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2007/10/psyche-i-soma-jak-po-egzaminie-na.html' title='Psyche i soma jak po egzaminie na studiach'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-9082467696524580739</id><published>2007-10-18T02:58:00.002+02:00</published><updated>2009-07-01T13:25:53.980+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='na ekranie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reklama'/><title type='text'>Inteligentnie to nie zawsze tak samo</title><content type='html'>Mała rzecz a cieszy. Zaczęło się od tego, że znajomy zadzwonił rankiem z prośbą o wyszukanie mu paru konkretnych tekstów w sieci. Potrzebował tego dość pilnie, czego nie krył.&lt;br /&gt;W figlarnym nastroju spakowałem mu ten zestaw w jeden list gmailowy, opatrzony z głupia frant nagłówkiem niczym tekst dostawcy:&lt;br /&gt;''Pan zamawiał pizzę z podwójnymi kaparami i napój orange?''. Oczywiście to, co było w środku wiadomości kompletnie nic wspólnego z kulinariami nie miało.&lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po południu znajomy odpowiedział mi na wiadomość. Użył typowego ''Re:"' i nie wyciął mego oryginalnego nagłówka.&lt;br /&gt;Jakie linki sponsorowane wygenerował mi Gmail w okienku przy tym liście?&lt;br /&gt;No tak, zagadka nie była trudna...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:auto;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/vYCQHZaUKUiWGbB56VP-yA?authkey=booLFQ67-9I"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/RxYx0Zgj8OI/AAAAAAAAACg/IwaE97gSCYg/s144/sponsorowane.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family:arial,sans-serif; font-size:11px; text-align:right"&gt;Od &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/waldemar.lewandowski/UsposobienieFluktuanta?authkey=booLFQ67-9I"&gt;Usposobienie fluktuanta&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...ale skojarzenie łączące tak jednoznacznie zamawianie pizzy z singlami to śmiała koncepcja.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-9082467696524580739?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/feeds/9082467696524580739/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2007/10/inteligentnie-to-nie-zawsze-tak-samo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/9082467696524580739'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/9082467696524580739'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2007/10/inteligentnie-to-nie-zawsze-tak-samo.html' title='Inteligentnie to nie zawsze tak samo'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_V_bTrgPqGhE/RxYx0Zgj8OI/AAAAAAAAACg/IwaE97gSCYg/s72-c/sponsorowane.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5038064723962475698.post-3787004449492945790</id><published>2007-10-17T11:31:00.002+02:00</published><updated>2009-07-01T13:26:27.464+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nastroje'/><title type='text'>Jak szaleć to szaleć</title><content type='html'>Rzucamy się na głęboką wodę - pierwszą notkę na blogu zamierzam wrzucić za pośrednictwem maila. &lt;br /&gt;&lt;span class="fullpost"&gt;&lt;br /&gt;Sztuka dla sztuki, rzecz jasna.&lt;br /&gt;A i prawdopodobieństwo, że zginie to gdzieś w Kosmosie - znaczne.&lt;br /&gt;No to jazda.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5038064723962475698-3787004449492945790?l=w-lewandowski.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/3787004449492945790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5038064723962475698/posts/default/3787004449492945790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://w-lewandowski.blogspot.com/2007/10/jak-szale-to-szale.html' title='Jak szaleć to szaleć'/><author><name>LEWAL</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02439110474533834561</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_V_bTrgPqGhE/SgAHrLv7o2I/AAAAAAAAAv4/Fi1cwxbUTvY/S220/SoltysLesnejGory_1.jpg'/></author></entry></feed>
