Numerowane strony

Prywatność, internet, sceptyk codzienny

26 października 2010

Washington Post przyniósł informację, że administracja Baracka Obamy tworzy specjalny komitet, który ma doradzać prezydentowi w sprawach dotyczących legislacji i regulacji w związku z zagrożeniami dla prywatności w Sieci.

Grupa ma gromadzić przedstawicieli siedmiu resortów i agencji federalnych (m.in. Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Handlu, Sprawiedliwości i Stanu). A powstała w reakcji na lobbing organizacji konsumenckich apelujących o zwiększenie ochrony internautów głównie przed tzw. "social media". Nazwa "Facebook'' nie pada bezpośrednio, bo i oczywiście nie tylko o ten serwis chodzi.
W publikacji Post padają za to nazwy "Amazon", "Google" oraz "Interactive Advertising Bureau" - jako przykłady nadmiernie aktywnych zbieraczy danych, pomocnych w ukierunkowanym na pojedynczego klienta reklamowaniu swej oferty.

Ale i tak duch Zuckerberga unosi się nad całym tym zamieszaniem, przynajmniej dla każdego, kto pamięta złotą myśl, jaką szef Facebooka wyraził w początkach nieprzyjaznego zainteresowania jego firmą: ''W dobie mediów społecznych prywatność to przeżytek''.

W zasadzie mógłbym tę krótką notkę spuentować jakimś tryumfalnym banałem, że np. oto konsumenci pokazują co jest a co nie jest przeżytkiem, a nie będzie im tego dekretował jakiś handlarz treścią.

Ale rysunek, jaki dziś zobaczyłem w sieci, każe mi być ostrożnym w wyrażaniu przekonania, że prywatności - my, internauci - nigdy się nie wyrzekniemy i zawsze ją obronimy. Uważam bowiem, że z rysunku tego bije tyle samo sarkazmu, co i zwyczajnej rezygnacji:

Lorem Ipsum

  © Blogger templates Newspaper by Ourblogtemplates.com 2008

Back to TOP