Gdy raz, od wielkiego dzwonu, opuszczamy duże miasto i zanurzamy się w klimat prowincjonalny - miło ulec złudzeniu, że wszystko tu inne. To oczywiście nieprawda: nikt tu nie jest wolny od problemów (często większych niż te miejskie). Ale rozległe niebo i relikty przeszłości sprzyjają takim fantazjom.
Notki jakieś bardziej fotograficzne mi się zrobiły w tych dniach, ale czas po prostu nadrobić zaległości w obróbce nazwożonego zewsząd materiału.
Oto migawki (klikamy dla powiększenia):
Mistrz z Kobylina
Okno pracowni artysty (też Kobylin)
Stary ratusz w Borku Wlkp. - niebawem jak nowy
Piece w kobylińskim gimnazjum już tylko zdobią - grzeje co innego
Uliczka Bruczek
Gdzieś pośrodku pól i lasów
Pod Żninem wiatraki atakują znienacka
Nieznany już nawet w Poznaniu, wielkopolski ''porzundek'' na stacyjce Bronów
Bronów i bronowskie pobożne życzenia
0 koment.:
Prześlij komentarz